Nie chciałem jej już zawracać głowy. No bo po co. Ma swoje sprawy - ja swoje. Każdy się nimi zajmuje. Nie chcę jej się wtrącać. Bo po co.
Przez dłuższy czas w drodze myślałem, że klacz mnie unika. Ciekawe czemu... a dobra. Coś pewnie źle powiedziałem i zrobiłem. Jak zawsze. Z resztą - jak już wcześniej wspominałem - to jej sprawa. Nie lubię się wtrącać.
Ciekawe gdzie teraz idziemy. Dość dziwne było to, że teraz znajdujemy się na bagnach. Ale nie na naszym terenie stada lecz gdzieś w odległym miejscu. Wokół nas panowała tylko gęsta mgła. Wilki chyba jednak wiedziały gdzie idziemy. Po chwili zawiał silniejszy wiatr aż zamknąłem oczy. Gdy je otworzyłem zobaczyłam przed sobą oczywiście wilki. Nagle jakaś kartka na wietrze wleciała mi w twarz. Była lekko zmięta. Zdjąłem ją z twarzy. Było na niej trochę czerwonej cieczy... szybko domyśliłem się, że to krew. Gdy ją odwróciłem było napisane tak:
"Kierujemy się na zachód. Myślę, że oni również tu dotrą. Nie będą mieli szans.
Aaron, wyższy szpieg oraz wojownik"
Pomyślałem iż kartka ta byłaby przydatna Rose. Może chodzi tu o tych jeźdźców?
Podeszłem do Rose. Spojżała na mnie jak porażona, lecz po chwili dostrzegła to, co mam w pysku. Położyłem kartkę przed nią. Zatrzymaliśmy się na chwilę.
- Przeczytaj to... może wam się to przyda, a nie mi. - powiedziałem.
Black? <Nie miałam pomysłu :P>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caleb. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 października 2016
środa, 7 września 2016
Od Caleba CD Black Rose
Nie wiedziałem, że jej ojcem jest sam demon. I że sama jest demonem. Sam Liam nim był, co mnie bardzo poruszyło; jego śmierć. Mogę powiedzieć, że to "śmierć za nas". Wiem tyle, że moja siostra znała go lepiej. Bardzo dobrze. Pewnie przykro jej na samą myśl o nim..., a z resztą co ja mogę o niej wiedzieć, skoro ona nie wie, że jestem jej bratem. Pewnie zna mnie tylko jak zwykłego konia. Nic specjalnego.
- Rozumiem... - powiedziałem ukazując to zdziwienie. Ruszyłem dalej.
Klacz spojżała na mnie.
- Mam nadzieję, że nie jesteś mordercą... - odparłem. - I że mogę czuć się przy tobie bezpieczny. Nie zrobisz mi krzywdy? - spytałem ciekawy. Sam nie wiem czy ona ma do mnie złe zamiary...
- Ja? N... nie. - odparła.
Miło mi się z nią rozmawiało i naprawdę nie wiem co bym zrobił, gdyby chciała mnie skrzywdzić. Miałem do niej już tak zwane "zaufanie".
***
Teraz nie wiedziałem, gdzie wilki nas prowadzą. Pewnie chodziło głównie o tych złych jeźdźców....
Rose?
niedziela, 4 września 2016
Od Caleba CD Rose
Już chwilę tu byłem i zwiedziłem tejże tereny wokół obozu. Było ładne popołudnie, a z tego co wiedziałem to Rose drzemała w jednej z jaskiń. Nie miałem zamiaru jej przeszkadzać.
Przechadzałem się ładną leśną ścieżką, a zachodzące już słońce przebijało się przez gałęzie i liście drzew. Bardzo ładnie to wyglądało. Niektóre z ptaków też ćwierkały gdzieś w koronach.
***
Było już późne popołudnie. Klacz jakby to ująć... "nie dawała znaków życia" (XD) więc sam postanowiłem ją poszukać. Sprawdzałem niektóre z jaskiń. Ale nie wchodziłem, bo to by dziwnie wyglądało. Dziwnie się też czułem tak jakby szperając po nie swoich terenach.
Po jakimś czasie znalazłem klacz. Ale nie w jaskini lecz nad jakąś ładną rzeczką. Dziwnie wyglądała... miała łzy na twarzy i była zlana potem. Przyszła, by się napewno odświerzyć. Co się mogło stać?
- Rose? Wszystko ok? - spytałem zdziwiony.
- To tylko koszmar... zły sen. - odparła. - Nic gorszego.
- O czym był? Jak mogę spytać...
- Ech... - westchnęła. - Jakaś arena, demony, śmierć... - tylko tyle mi odpowiedziała.
Ten sen nie należał do przyjemnych...
Black?
Od Caleba CD Black Rose
Sam już nie wiem co Bunny jej nagadała. Wcale nie myślałem o tym, by się z nią widzieć.
- Nie... do końca. - odparłem żeby nie wyjść na debila.
- Czyli Bunny źle mi coś powiedziała?
- Chyba tak... Naprawdę to chciałem wiedzieć gdzie jesteś... to tyle. - odpowiedziałem.
Klacz spojżała na mnie po czym odwróciła się w stronę wyjścia.
Po chwili do jaskini wleciała kłęba cienia przypominająca dym. Obleciała za mną, po czym wyleciała z jaskini. Nie miałem pojęcia co to było..., ale Rose chyba tak.
Black?
- Nie... do końca. - odparłem żeby nie wyjść na debila.
- Czyli Bunny źle mi coś powiedziała?
- Chyba tak... Naprawdę to chciałem wiedzieć gdzie jesteś... to tyle. - odpowiedziałem.
Klacz spojżała na mnie po czym odwróciła się w stronę wyjścia.
Po chwili do jaskini wleciała kłęba cienia przypominająca dym. Obleciała za mną, po czym wyleciała z jaskini. Nie miałem pojęcia co to było..., ale Rose chyba tak.
Black?
piątek, 2 września 2016
Od Caleba CD Black Rose
Spojżałem na uroczą króliczkę, po czym spytałem jej:
- Czy ten obóz to jakaś tajna expedycja, czy co?
Bunny spojżała na mnie.
- Tak jakby. Sama nie wiem czy powinno cię to interesować. - odpowiedziała sucho. Wiedziałem, że chyba nie miała ochoty zbyt ze mną gadać na temat tego "obozu".
***
Bunny pokazała mi jakąś całkiem ładną jaskinię.
- Proszę, rozgość się. To jaskinia dla gości.
- Dzięki - odpowiedziałem. Po chwili przypomniałem sobie, gdzie może być Rose.
- Chwila..., a gdzie Rose?
- Została tam, na polanie. A co? Stęskniony? - zaśmiała się.
- Spytać się nie można? - prychnąłem i poszedłem w głąb jaskini.
Rose?
środa, 31 sierpnia 2016
Od Caleba CD Black Rose
Zaniepokoiłem się. Nie wiem co powiedziała tamta łania, ale na oczy Rose nie brzmiało to dobrze...
- Rose? Co się dzieje? - spytałem i podtrzymałem klacz, aby nie spadła.
Spojżała na mnie.
- Jeźdźcy bez twarzy... my... uh. - tylko tyle się od niej dowiedziałem. Pewnie nie był to zbyt przyjemny temat, więc dalej nie pytałem.
Sarny, które wcześniej spotkaliśmy zaczęły nas gdzieś prowadzić. Widziałem, że mają zaufanie do tych wilków i Black Rose.
***
Sam już nie wiem, gdzie dotarliśmy... Wiem tyle, że do ładnej doliny, za górami. Było tu dużo innych wilków. Przypominała mi więc ona jakby tereny owej watahy. Ciekawiły mnie też górskie jaskinie, które były tutaj. Jakiś obóz tych wilków, czy co?
Black Rose? (Brak pomysłu, zostawiam tobie ;p)
- Rose? Co się dzieje? - spytałem i podtrzymałem klacz, aby nie spadła.
Spojżała na mnie.
- Jeźdźcy bez twarzy... my... uh. - tylko tyle się od niej dowiedziałem. Pewnie nie był to zbyt przyjemny temat, więc dalej nie pytałem.
Sarny, które wcześniej spotkaliśmy zaczęły nas gdzieś prowadzić. Widziałem, że mają zaufanie do tych wilków i Black Rose.
***
Sam już nie wiem, gdzie dotarliśmy... Wiem tyle, że do ładnej doliny, za górami. Było tu dużo innych wilków. Przypominała mi więc ona jakby tereny owej watahy. Ciekawiły mnie też górskie jaskinie, które były tutaj. Jakiś obóz tych wilków, czy co?
Black Rose? (Brak pomysłu, zostawiam tobie ;p)
wtorek, 30 sierpnia 2016
Od Caleba CD Black Rose
Czy ona uważa mnie za tchórza? Nie chcę wracać... sam chciałem zwiedzić trochę terenów.
- Nie mam zamiaru wracać... - odparłem chłodno. - Czy uważasz mnie za jakiegoś tchórza? - spytałem.
- Nie... w żadnym wypadku. - odparła klacz. Chyba dałem jej do zrozumienia, co myślę.
Rose przyśpieszyła krok i znalazła się obok wilków.
***
Dotarliśmy nad jakąś ładną i niewielką górską polanę. Nie była ona jak typowa łąka, bo rosło tu też dużo drzew, dając cień. Słońce przygrzewało, chyba aż za bardzo. Niedaleko było jakieś górskie jeziorko ze niewielkim strumykiem. Podeszłem do niego i napiłem się świerzej wody.
Po chwili przyszła Rose. Nawet nie zdążyła nic powiedzieć, a coś usłyszałem w krzakach. Zastrzygłem uszami.
- Wszystko dobrze? - spytała Black.
Black Rose?
- Nie mam zamiaru wracać... - odparłem chłodno. - Czy uważasz mnie za jakiegoś tchórza? - spytałem.
- Nie... w żadnym wypadku. - odparła klacz. Chyba dałem jej do zrozumienia, co myślę.
Rose przyśpieszyła krok i znalazła się obok wilków.
***
Dotarliśmy nad jakąś ładną i niewielką górską polanę. Nie była ona jak typowa łąka, bo rosło tu też dużo drzew, dając cień. Słońce przygrzewało, chyba aż za bardzo. Niedaleko było jakieś górskie jeziorko ze niewielkim strumykiem. Podeszłem do niego i napiłem się świerzej wody.
Po chwili przyszła Rose. Nawet nie zdążyła nic powiedzieć, a coś usłyszałem w krzakach. Zastrzygłem uszami.
- Wszystko dobrze? - spytała Black.
Black Rose?
Od Caleba CD Black Rose
Wilki... kojarzą mi się tylko z moją siostrą i tym jej Wolfem. On miał w sobie jakąś "czarną magię" i przemieniał się w te stworzenie... nigdy mu nie ufałem.
Dziwnym spojżeniem popatrzyłem na wilki. Black Rose spojrzała na mnie spod kaptura.
- Wszystko ok? - spytała.
- Ta... chyba tak.
Klacz skrzywiła się po czym odpowiedziała:
- No to... chodźmy.
Szedłem za wilkami. Sam nie lubiłem się zbyt wyróżniać dlatego też szedłem na końcu. Nie miałem zaufania do wilków.
Słyszałem też wypowiedź jednego z nich:
- A tamten z tyłu to kto? Jakiś szpieg, czy co?
- To Caleb. Niegroźny członek stada KotH. - odpowiedziała Black Rose.
Inne wilki też się zwróciły do niej.
Black Rose? (XD rozkręcam się)
Dziwnym spojżeniem popatrzyłem na wilki. Black Rose spojrzała na mnie spod kaptura.
- Wszystko ok? - spytała.
- Ta... chyba tak.
Klacz skrzywiła się po czym odpowiedziała:
- No to... chodźmy.
Szedłem za wilkami. Sam nie lubiłem się zbyt wyróżniać dlatego też szedłem na końcu. Nie miałem zaufania do wilków.
Słyszałem też wypowiedź jednego z nich:
- A tamten z tyłu to kto? Jakiś szpieg, czy co?
- To Caleb. Niegroźny członek stada KotH. - odpowiedziała Black Rose.
Inne wilki też się zwróciły do niej.
Black Rose? (XD rozkręcam się)
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Od Caleba CD Black Rose
Klacz była swoistego rodzaju inaczej patrzyła na świat. Ale sam w końcu zachihotałem. Nie wiem czym ona mnie rozbawiła. Może charakterem i urokiem? Może..., ale wątpię.
- Tak, dla ciebie jestem idiotą. Zadowolona, hmmm? - spytałem.
- Tak.
Zaczęła się śmiać.
Interesowała mnie też ta Bunny. Rzadko kiedy widzę takie małe i zabawne króliki. Zające? Być może...
- Ekhem... a tak w ogóle gdzie się wybiera madame Rose? - zaśmiałem się.
- Ja? A w sumie... sama nie wiem. - odparła.
- Jeśli chcesz, to z chęcią przejdę się z tobą. - odpowiedziałem jej.
Black Rose? (Sory że krókie)
- Tak, dla ciebie jestem idiotą. Zadowolona, hmmm? - spytałem.
- Tak.
Zaczęła się śmiać.
Interesowała mnie też ta Bunny. Rzadko kiedy widzę takie małe i zabawne króliki. Zające? Być może...
- Ekhem... a tak w ogóle gdzie się wybiera madame Rose? - zaśmiałem się.
- Ja? A w sumie... sama nie wiem. - odparła.
- Jeśli chcesz, to z chęcią przejdę się z tobą. - odpowiedziałem jej.
Black Rose? (Sory że krókie)
czwartek, 25 sierpnia 2016
Od Caleba CD Black Rose
Odwróciłem się nagle. Za mną stała jakaś inna, ciekawa klacz. Jak dla mnie nie należała do tych ''brzydszych''. Nie żeby mi się podobała, czy coś. Nie jestem tym zainteresowany...
Klacz mimo iż miała na sobie kaptur, to widać było jej umaszczenie i grzywę.
- A może zanim cię poznam, a ty mnie, zdejmiesz ten kaptur, hmmm?
Niechętnie to zrobiła.
- Zadowolony? - spytała.
- Tak... już lepiej. - odparłem.
- Black Rose jestem. - odpowiedziała szybciej klacz.
- Caleb. Miło poznać nowego konia w stadzie. - oznajmiłem.
Black Rose? (BW jak na razie)
Klacz mimo iż miała na sobie kaptur, to widać było jej umaszczenie i grzywę.
- A może zanim cię poznam, a ty mnie, zdejmiesz ten kaptur, hmmm?
Niechętnie to zrobiła.
- Zadowolony? - spytała.
- Tak... już lepiej. - odparłem.
- Black Rose jestem. - odpowiedziała szybciej klacz.
- Caleb. Miło poznać nowego konia w stadzie. - oznajmiłem.
Black Rose? (BW jak na razie)
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Od Caleba CD Wolf/Vena
Co to był za wilk...
- Czego chcesz?! - prychnąłem, gdy wyciągnąłem wilka z krzaków. - Masz za swoje, bachorze.
Po chwili wilk wstał i zmienił się w konia. Stałem jak wryty... Więc to był ten Wolf? Za kogo on się uważa, nie powinno go tu być!
- P*eprz się! - odezwał się ogier.
Walnąłem go z kopyta. Upadł, ale szybko się podniósł.
- Chyba to ja powinienem wiedzieć, czego obserwowałeś mnie i moją dziewczynę! - wykrzyknął.
Pfff, "dziewczynę"? Czy Vena nie wie, że on jest do wielu rzeczy zdolny? I może ją zdradzić z pierwszą lepszą?
- Nie mów tak o niej... - rzekłem.
- A co zazdrosny? - wykrzyknął.
- Nie! Nie interesuj się...
- Jak masz problem do niej, to i do mnie!
- Nie, nie mam... - odpowiedziałem już spokojniej. - Ty nic nie rozumiesz...
Wolf? Vena? <Veną napiszę potem>
- Czego chcesz?! - prychnąłem, gdy wyciągnąłem wilka z krzaków. - Masz za swoje, bachorze.
Po chwili wilk wstał i zmienił się w konia. Stałem jak wryty... Więc to był ten Wolf? Za kogo on się uważa, nie powinno go tu być!
- P*eprz się! - odezwał się ogier.
Walnąłem go z kopyta. Upadł, ale szybko się podniósł.
- Chyba to ja powinienem wiedzieć, czego obserwowałeś mnie i moją dziewczynę! - wykrzyknął.
Pfff, "dziewczynę"? Czy Vena nie wie, że on jest do wielu rzeczy zdolny? I może ją zdradzić z pierwszą lepszą?
- Nie mów tak o niej... - rzekłem.
- A co zazdrosny? - wykrzyknął.
- Nie! Nie interesuj się...
- Jak masz problem do niej, to i do mnie!
- Nie, nie mam... - odpowiedziałem już spokojniej. - Ty nic nie rozumiesz...
Wolf? Vena? <Veną napiszę potem>
niedziela, 31 lipca 2016
Od Caleba CD Dirinya
No dobra, przyznam. Była miła.
- Do zobaczenia. - powiedziałem i również zacząłem odchodzić.
***
Dotarłem do siebie... do swojej jakby "jaskini". Kurde, miałem szukać siostry..., a spotkałem Dirinyę. Ta... jestem bardzo mądry. Rano pójdę poszukać jakichkolwiek śladów.
Położyłem się gdzieś dalej i zapadłem w błogi sens.
~~RANO~~~
Wyszedłem nad morze, by się lekko ochłodzić od przytłaczającego upału. Wszedłem do wody, jaka chłodna! W porównaniu do panującego powietrza...
Po chwili wyszedłem do lasu. Cały czas miałem wrażenie, że ktoś mnie śledzi... dziwne uczucie. Po chwili jednak usłyszałem czyjeś kroki.
- Mógłbyś przestać mnie cały czas śledzić? - spytałem poirytowany.
<Dirinya lub ktoś inny jakby mógł?>
- Do zobaczenia. - powiedziałem i również zacząłem odchodzić.
***
Dotarłem do siebie... do swojej jakby "jaskini". Kurde, miałem szukać siostry..., a spotkałem Dirinyę. Ta... jestem bardzo mądry. Rano pójdę poszukać jakichkolwiek śladów.
Położyłem się gdzieś dalej i zapadłem w błogi sens.
~~RANO~~~
Wyszedłem nad morze, by się lekko ochłodzić od przytłaczającego upału. Wszedłem do wody, jaka chłodna! W porównaniu do panującego powietrza...
Po chwili wyszedłem do lasu. Cały czas miałem wrażenie, że ktoś mnie śledzi... dziwne uczucie. Po chwili jednak usłyszałem czyjeś kroki.
- Mógłbyś przestać mnie cały czas śledzić? - spytałem poirytowany.
<Dirinya lub ktoś inny jakby mógł?>
sobota, 30 lipca 2016
Od Caleba CD opowiadania Dirinyi
Myślałem, że zostanę sam. Ale jak widać los chciał inaczej. Nie żeby ona mi przeszkadzała, czy coś... po prostu nie dołączyłem tu do stada, by uganiać się za dziewczynami... Chciałem poznać siostrę.
- Niech ci będzie... mogę pójść. - powiedziałem i zacząłem iść za nią.
Nie wiem, gdzie chciała iść. Raczej prowadzić, oby nie w jakieś jaskinie lub inne takie... niezbyt lubię się też szwendać po jakiś zacienionych mrocznych lasach...
Zeszliśmy już z górskiej ścieżki. Znaleźliśmy się na podgórskiej polanie, czy tam łące. Stało tu pojedyncze drzewo.
Słońce już zaszło i ukazało nam się naprawdę ładne gwieździste niebo. Rzadko kiedy się tak patrzyłem, no bo okazji nie miałem...

Dirinya? <Też pomysłu nie miałam...>
- Niech ci będzie... mogę pójść. - powiedziałem i zacząłem iść za nią.
Nie wiem, gdzie chciała iść. Raczej prowadzić, oby nie w jakieś jaskinie lub inne takie... niezbyt lubię się też szwendać po jakiś zacienionych mrocznych lasach...
Zeszliśmy już z górskiej ścieżki. Znaleźliśmy się na podgórskiej polanie, czy tam łące. Stało tu pojedyncze drzewo.
Słońce już zaszło i ukazało nam się naprawdę ładne gwieździste niebo. Rzadko kiedy się tak patrzyłem, no bo okazji nie miałem...

Dirinya? <Też pomysłu nie miałam...>
piątek, 29 lipca 2016
Od Caleba CD opowiadania Dirinyi
Klacz chyba była ciekawa co tu robię... Cóż, nie jestem zdziwiony.
- Ym... Caleb jestem. I przecież, gdybym nie należał do stada to nie miałbym co tu robić. Raczej...
Klacz stała chwilę tak w milczeniu i pomyślałem, że przedzkodziłem jej w jakiś sposób.
- Rozumiem, że ty też chciałaś się napić. - lekko się uśmiechnąłem. - Proszę, teraz masz miejsce... - wskazałem głową rzekę.
- Ou... nie trzeba było ale...
- Nic nie mów! Taki już jestem. - przerwałem jej. - Nie przeszkadzam ci, do zobaczenia.
I tyle mnie widziała.
Tak... wiem, że to trochę dziwne z mojej strony..., ale cóż nie lubię innym przeszkadzać. Chociaż często to robię... jak to ja.
Szedłem jakąś nieco stromą ścieżką gór Free Mountain. Z niektórych stron było widać piękne widoki... ech kocham góry.
Dotarłem do takiej jakby... panoramy. Było widać tu zachodzące już słońce. Było naprawdę pięknie...
Dirinya? <Tak wiem dziwna konwersacja xd>
- Ym... Caleb jestem. I przecież, gdybym nie należał do stada to nie miałbym co tu robić. Raczej...
Klacz stała chwilę tak w milczeniu i pomyślałem, że przedzkodziłem jej w jakiś sposób.
- Rozumiem, że ty też chciałaś się napić. - lekko się uśmiechnąłem. - Proszę, teraz masz miejsce... - wskazałem głową rzekę.
- Ou... nie trzeba było ale...
- Nic nie mów! Taki już jestem. - przerwałem jej. - Nie przeszkadzam ci, do zobaczenia.
I tyle mnie widziała.
Tak... wiem, że to trochę dziwne z mojej strony..., ale cóż nie lubię innym przeszkadzać. Chociaż często to robię... jak to ja.
Szedłem jakąś nieco stromą ścieżką gór Free Mountain. Z niektórych stron było widać piękne widoki... ech kocham góry.
Dotarłem do takiej jakby... panoramy. Było widać tu zachodzące już słońce. Było naprawdę pięknie...
Dirinya? <Tak wiem dziwna konwersacja xd>
Od Caleba
Nie byłem pewien, czy to co było to prawda...
Nie byłem pewien, że jej życie nagle się ulotniło...
Nie byłem pewien, czy on naprawdę gorzko popłacił...
Moje życie było pełne pytań, różnych zagadek. A przybyłem tu, bo chciałem wiedzieć, czy Vena żyje. Nie byłem pewien co do tych pogłosek.
***
Wyszedłem z mojej jakby... jaskini, którą sobie znalazłem. Wciągnąłem świerze powietrze i zacząłem iść leśną ścieżką, Sunny Forest. Bardzo ładne miejsce. Jest tu bardzo dużo... różnorodnych roślin, a także i grzybów. Latały tu również świetliki, a drzewa dawały cień w taki upał. Gdy tak szedłem przez ten las zobaczyłem rzekę; można było przez nią przejść dzięki kamieniom. Podszedłem do wody i postanowiłem się nieco ochłodzić. Woda płynęła wartko, ale dało się wejść do niepłytkiego strumienia. Gdy zacząłem pić zorientowałem się, że ktoś stoi na drugim brzegu i mnie obserwuje...
<Ktoś dokończy? C;>
Nie byłem pewien, że jej życie nagle się ulotniło...
Nie byłem pewien, czy on naprawdę gorzko popłacił...
Moje życie było pełne pytań, różnych zagadek. A przybyłem tu, bo chciałem wiedzieć, czy Vena żyje. Nie byłem pewien co do tych pogłosek.
***
Wyszedłem z mojej jakby... jaskini, którą sobie znalazłem. Wciągnąłem świerze powietrze i zacząłem iść leśną ścieżką, Sunny Forest. Bardzo ładne miejsce. Jest tu bardzo dużo... różnorodnych roślin, a także i grzybów. Latały tu również świetliki, a drzewa dawały cień w taki upał. Gdy tak szedłem przez ten las zobaczyłem rzekę; można było przez nią przejść dzięki kamieniom. Podszedłem do wody i postanowiłem się nieco ochłodzić. Woda płynęła wartko, ale dało się wejść do niepłytkiego strumienia. Gdy zacząłem pić zorientowałem się, że ktoś stoi na drugim brzegu i mnie obserwuje...
<Ktoś dokończy? C;>
czwartek, 28 lipca 2016
Caleb - Strateg
"Czas służy, ale nie istnieje"
~Moony Witcher
IMIĘ: Caleb
PŁEĆ: ♂
WIEK: 5 lat
RASA: Koń z dość dziwnymi trzema rogami...
RANGA: 3
HIERARCHIA: Strateg
GŁOS: Troye Sivan - YOUTH
MOCE:
• Podróż w czasie - Caleb potrafi przekroczyć granice wszechświata i cofnąć się w czasie lub zobaczyć przyszłość, lecz nie może jej zmienić...
• Fascynacja - inaczej ''Głos Perswazji''. Potrafi swym przekonującym głosem, przeciągnąć kogoś na swoją stronę. Dobrą lub złą. Moc tą testował od dawna i nadal ją udoskonala.
• Fascynacja - inaczej ''Głos Perswazji''. Potrafi swym przekonującym głosem, przeciągnąć kogoś na swoją stronę. Dobrą lub złą. Moc tą testował od dawna i nadal ją udoskonala.
UMIEJĘTNOŚCI:
• Budowa: Ma on umięśnienie tak dla typowego konia, szczupły.
• Siła: ★★★★
• Wytrzymałość: ★★★
• Zwinność: ★★★
• Szybkość: ★★
• Czujność: ★★★
EKSTERIER: : • Budowa: Ma on umięśnienie tak dla typowego konia, szczupły.
• Maść: Kara z niebieskimi znaczeniami...
• Głowa: Dość duża, z trzema rogami.
• Grzywa: Bardzo długa, niebieska.
• Ogon: Bardzo długi, niebieski.
• Nogi: Umięśnione, długie.
TEMPERAMENT: Caleb jest... nieco dziwny. Znaczy... nie dziwny, ale na przykład niezwykle kulturalny. Zwłaszcza dla klaczy. Ma myślenie bardzo strategiczne; przemyśla każdy swój ruch i nie robi głupot. W końcu od czegoś jest strategiem?
Jakby to powiedzieć... nie potrafi zbyt ''rozmawiać'' z końmi. Nie umie czasem wymyśleć jakiegoś tematu. Ale nowe przyjaźnie lubi zawierać. Jest po prostu... nieśmiały. Mówiąc w skrócie. Ale ogółem to bardzo lubi się śmiać, a śmieje się jak... no prawie jak zebra (XD). Wstydzi się swojego śmiechu, dlatego też trudno go rozśmieszyć...
Nienawidzi, gdy ktoś rani innych. W takich sytuacjach szybko reaguje, by obronić kogoś poszkodowanego.
RODZINA:
• Vena - siostra - Caleb wiedział o jej istnieniu.
Jakby to powiedzieć... nie potrafi zbyt ''rozmawiać'' z końmi. Nie umie czasem wymyśleć jakiegoś tematu. Ale nowe przyjaźnie lubi zawierać. Jest po prostu... nieśmiały. Mówiąc w skrócie. Ale ogółem to bardzo lubi się śmiać, a śmieje się jak... no prawie jak zebra (XD). Wstydzi się swojego śmiechu, dlatego też trudno go rozśmieszyć...
Nienawidzi, gdy ktoś rani innych. W takich sytuacjach szybko reaguje, by obronić kogoś poszkodowanego.
RODZINA:
• Vena - siostra - Caleb wiedział o jej istnieniu.
• Gallahad - ojciec.
• Ariadna - matka.
• Wolf - "przyjaciel" Veny. Caleb nie przepadał za nim, bo nie chciał, by jego siostra popełniła jakiś życiowy błąd i nikt jej nie zranił.
TOWARZYSZ: —
PARTNER: Jak na razie nie jest tym zainteresowany... Ale? Kto wie? Jak na razie szuka kogoś, kto go pokocha takim, jaki jest. Kto będzie umiał rozśmieszyć ten jego kamienny wyraz pyska...
HISTORIA: Może zaczniemy od narodzin Caleba? Tak, bo to chyba jest najistotniejsze w każdej historii.
Otóż, gdy ogier się urodził stado jego rodziców było równie potężne. Caleb dorastał w wspaniałym otoczeniu. Ale gdy ukończył dwa lata postanowił, że będzie działać na własne kopyto. Odszedł ze stada.
Przez dłuższy czas niezbyt oddalał się od swojego stada, ale miał powód... Urodziła mu się siostra - Vena.
Ogier działał w ukryciu... obserwował jej dzieciństwo, a zwłaszcza bardzo dobrze znanego jej ogiera Wolfa. Caleb niezbyt przepadał za nim. Powód? Nie chciał, by ktoś zranił jego siostrę... a zwłaszcza taki ogier jak on.
Pewnego dnia, gdy na stado Gallahada napadło inne stado... Caleb stanął w obronie rodziców. Ale gdy zobaczył już dorosłą Venę oraz Wolfa postanowił również im pomóc, ale za późno... Wolf obronił klacz, sam popłacając życiem. Caleb był zdumiony... sam nie wiedział, czy ogier żyje... Jego ostatnim spojżeniem na Venę było, gdy ta uciekła...
Caleb uciekł, by odnaleźć siostrę i dotarł tu, tak jak mu pogłoski mówiły.
KONTAKT: sandradym
Subskrybuj:
Posty (Atom)
