Patrzyłam na niebo. Granatowo-czarne tło dla gwiazd sprawiało wrażenie szczęścia lub może podziwu? Nie miałam okazji oglądać u siebie w rodzinnych stronach gwiazd. Po zmierzchu robiło się niebezpiecznie. Tutaj jest inaczej.
Tysiące, miliony małych punktów zwanych "Gwiazdami" migotało raz po raz, by w końcu zgasnąć. Księżyc -dziś- jaśniejszy i okazalszy wisiał na niebie, a cienka srebrna smuga światła padała na trawę. Źrenice powiększyły mi się na ten widok. Uśmiechnęłam się.
Jakieś czarne chmury nadciągały zasłaniając połowę nieboskłonu. Cofnęłam się i odwróciłam w stronę drogi do mojej jaskini.
- Dzięki. -rzuciłam w stronę ogiera.
- Co? A, nie ma sprawy.
- Do zobaczenia , Caleb. - uśmiechnęłam się lekko.
Ciekawe czy mogę go zaliczyć do grona znajomych...
<Caleb? Brak we(ł)ny to nic. Ciśnij na opis i po sprawie €: >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dirinya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dirinya. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 lipca 2016
sobota, 30 lipca 2016
Od Dirinyi CD opowiadania Caleba
Nie powiem. Ciekawy początek znajomości, chociaż można zaliczyć to coś do początku? A może to taki wstęp do początku znajomości. Ten ogier - Caleb - wydał się miły. Możę z deczka nerwowy. Myślał, że mi przeszkadza. Śmieszny jest.
Myślałam i myślałam, a na niebie zaczęło zachodzić słońce. Ni wiem nawet w którą stronę poszłam. Chyba w stronę gór. Teraz szłam zapatrzona w zachód słońca nie patrząc gdzie idę. I - jak się okazało - wpadłam na kogoś.
- Przepraszam! -krzyknęłam szybko.
- Nic nie szkodzi, Dirinya. -odparł koń. Znajomy głos...
- Caleb? - spojrzałam na ogiera. Tak, to Caleb. - Wybacz, zapatrzyłam się i cię nie widziałam...
- Mhm, też tędy wracasz?
- W sumie wracam na oślep - przekrzywiłam łeb. - Zobaczyłam zachód słońca, a tam skąd pochodzę nie miałam takiej możliwości. No ale cóż, nie przeszkadzam. Teraz ja -zaśmiałam się cicho. - Idę popatrzeć gdzieś ,idziesz czy zostajesz? - dodałam odwracając się. Posłałam ogierowi uśmiech.
<Caleb? Nic w tym dziwnego xd rozwiń to jakoś °~° >
Myślałam i myślałam, a na niebie zaczęło zachodzić słońce. Ni wiem nawet w którą stronę poszłam. Chyba w stronę gór. Teraz szłam zapatrzona w zachód słońca nie patrząc gdzie idę. I - jak się okazało - wpadłam na kogoś.
- Przepraszam! -krzyknęłam szybko.
- Nic nie szkodzi, Dirinya. -odparł koń. Znajomy głos...
- Caleb? - spojrzałam na ogiera. Tak, to Caleb. - Wybacz, zapatrzyłam się i cię nie widziałam...
- Mhm, też tędy wracasz?
- W sumie wracam na oślep - przekrzywiłam łeb. - Zobaczyłam zachód słońca, a tam skąd pochodzę nie miałam takiej możliwości. No ale cóż, nie przeszkadzam. Teraz ja -zaśmiałam się cicho. - Idę popatrzeć gdzieś ,idziesz czy zostajesz? - dodałam odwracając się. Posłałam ogierowi uśmiech.
<Caleb? Nic w tym dziwnego xd rozwiń to jakoś °~° >
piątek, 29 lipca 2016
Od Dirinyi CD Caleba
Stałam po drugiej stronie wodopoju. Przyszłam się w prawdzie ochłodzić, ale takze by napić. Zauważyłam ogiera stojącego po przeciwnej stronie wody. Przekręcilam głowę próbując go skojarzyć. Nic. Pewnie jest nowy.
- Dzień dobry! - zaczęłam wesoło i podbiegłam do ogiera.
- H-hej? -odparł zdezorientowany. - To ty mi się przyglądałaś?
- Wiesz, wszedłeś mi w widok, wiec... tak. -odparłam. - Dirinya. A ty? Jak nie chcesz rozmawiać to spoko, a tak w ogóle to należysz do stada??
<Caleb? Grunt to dobry początek, ale nie z Didi>
- Dzień dobry! - zaczęłam wesoło i podbiegłam do ogiera.
- H-hej? -odparł zdezorientowany. - To ty mi się przyglądałaś?
- Wiesz, wszedłeś mi w widok, wiec... tak. -odparłam. - Dirinya. A ty? Jak nie chcesz rozmawiać to spoko, a tak w ogóle to należysz do stada??
<Caleb? Grunt to dobry początek, ale nie z Didi>
Od Dirinyi CD Marika
Na moje przywitanie odpowiedziało ciche "witaj". Odwróciłam łeb za siebie dostrzegając białą, łagodną klacz. Oby łagodną...
- Należysz do niego? -spytała słysząc iż wiem, gdzie się znajdujemy.
- Od kilku godzin, kim jesteś? Znaczy jak masz na imię i jaką masz profesję...? (Mogę to tak nazwać, nie?) -odparłam odchodząc od tafli wody.
- Em...Marika, Dowódca Morderców . A ty to...?
- Dirinya, Medyk. Miło mi - uśmiechnęłam się. - przyszłaś się napić? Tak stoisz, a pewnie chce ci się pić...
- W sumie to chciałam się ochłodzić. -odparła patrząc na wodę.
- Nie przeszkadzam. -zaczęłam się powoli oddalać, gdy odwróciłam się. - Oprowadziłabyś mnie potem?
<Marika?? >
- Należysz do niego? -spytała słysząc iż wiem, gdzie się znajdujemy.
- Od kilku godzin, kim jesteś? Znaczy jak masz na imię i jaką masz profesję...? (Mogę to tak nazwać, nie?) -odparłam odchodząc od tafli wody.
- Em...Marika, Dowódca Morderców . A ty to...?
- Dirinya, Medyk. Miło mi - uśmiechnęłam się. - przyszłaś się napić? Tak stoisz, a pewnie chce ci się pić...
- W sumie to chciałam się ochłodzić. -odparła patrząc na wodę.
- Nie przeszkadzam. -zaczęłam się powoli oddalać, gdy odwróciłam się. - Oprowadziłabyś mnie potem?
<Marika?? >
czwartek, 28 lipca 2016
Od Dirinyi
Stado. Takie ładne słowo. Jeszcze kiedyś mieszkałam na pustkowiu gdzie konie nie żyły w stadach, a trawa była tylko w kilku miejscach. Woda też.
Pobiegłam raźnym krokiem w stronę wodopoju. Zaczęło się lato i trzeba zaspokoić pragnienie. Z szybkiego truchtu przeszłam w galop. Biegam dosyć szybko i nie powiem, ale sprawia mi to uczucie lepszości. Mogę to tak nazwać? Zawsze byłam szybsza od brata, ale on i tak chętnie się ścigał.
Dobieglam do wodopoju. Podeszłam i schyliłam się by zaczerpnąć wody. Usłyszałam kroki za sobą. Koń? Nie bądź głupia Diri, to stado i chyba jasne, że są tu, konie!
- Cześć. - zaczęłam gdy usłyszałam, że kroki milkną niedaleko mnie.
<Ktoś chętny popisać? Dam radę każdemu 😂 >
Pobiegłam raźnym krokiem w stronę wodopoju. Zaczęło się lato i trzeba zaspokoić pragnienie. Z szybkiego truchtu przeszłam w galop. Biegam dosyć szybko i nie powiem, ale sprawia mi to uczucie lepszości. Mogę to tak nazwać? Zawsze byłam szybsza od brata, ale on i tak chętnie się ścigał.
Dobieglam do wodopoju. Podeszłam i schyliłam się by zaczerpnąć wody. Usłyszałam kroki za sobą. Koń? Nie bądź głupia Diri, to stado i chyba jasne, że są tu, konie!
- Cześć. - zaczęłam gdy usłyszałam, że kroki milkną niedaleko mnie.
<Ktoś chętny popisać? Dam radę każdemu 😂 >
środa, 27 lipca 2016
Dirinya - Medyk
"10% - Anioł, 90% - Diabeł, 100% mnie"
IMIĘ: Dirinya [Czyt. Diriana]
PŁEĆ: ♀
WIEK: 3 lata 2 miesiące
RASA: Koń
RANGA: 3
HIERARCHIA: Medyk
GŁOS: C-BooL - Never Go Away
MOCE:
- Fatamorgana -Dzięki swoim rogom za uszami potrafi stworzyć iluzję będącą niekiedy więzieniem dla danej istoty. Wtedy niszczy iluzję wraz z będącą tam istotą.
- Flapp - Wystarczy, że wypowie to słowo, a jej kopyta zaczynają unosić się w powietrzu pozwalając na dalekiee skoki.
- Ekserus - Ta moc jest niebezpieczna. Ekserus to wywołany złością -- wir. Bardzo potężny i groźny. Nikt do końca nie wie co niesie ze sobą ta moc.
UMIEJĘTNOŚCI:
• Siła: ★★
• Wytrzymałość: ★★
• Zwinność: ★★
• Szybkość: ★★★★
• Czujność:★★★
EKSTERIER:
• Budowa: Delikatnie umięśniona i szczupła sylwetka.
• Maść: Karmelowa w plamki
• Głowa: Dobrze osadzona, średniej wielkości głowa. Za uszami sterczą dwa czarne rogi. Małe uszy i niebieskie oczy.
• Grzywa: (Bardzo długa, falowana i miękka, jasna grzywa. Kolor przypomina kolor piachu.
• Ogon: Też dość długi jak grzywa. Falowany, miękki koloru piachu.
• Nogi: Długie lekko umięśnione.
TEMPERAMENT: Klacz ta jest dość... uparta? Żądna przygód i przyjaciół. Należy do tych przyjacielskich. Często galopuje zatracając się w tyn wspaniałym uczuciu tracąc poczucie czasu. Uszanuje obietnicę i sekret. Nie jest wybuchowa i specjalnie rozmowna. Odpowiada krócej, ale częściej. Jakaś część jej jest oschła, wredna i sarkastyczna. Kiedy Di ma taki charakter? Gdy pada. Pochodzi ze stron na ktore mówi się "pustynne". Nie przeszkadza jej to. Kiedy spotka kogoś mało mównego lub nieufnego, uszanuje to i będzie siedzieć cicho. Z rana ma wyśmienity humor i tryska energią. Zwykle opanowana i tolerancyjna.
RODZINA:
Ojciec: Ferr
Rodzicielka: Amarus
Starszy o rok brat: Mezat
TOWARZYSZ: ---
PARTNER: Obecnie? Szuka.
KONTAKT: 200lis
Subskrybuj:
Posty (Atom)
