Patrzyłam na mojej wybawcę, czekając na odpowiedz. Widać, że nie chciał udzielić odpowiedzi... no trudno.
- To ja już ... pójdę .. - wstałam lekko się chwiejąc.
- Nie nie ... jesteś za słaba, zostaniesz u mnie na noc.
Spojrzałam się na niego z niedowierzaniem.
Nie zbyt chciałam zostać u niego na noc ... przecież znałam go tylko kilka godzin.
- Nie patrz się tak na mnie, przecież nic Ci nie zrobię. - zaśmiał się pod nosem.
- OK.. ale jutro pójdę do domu.
- Oczywiście. - odparł
Przykrył mnie cieplutkim kocem. Niby noce są ciepłe ale dzisiaj było jakoś dziwnie chłodno. Rozpalił małe ognisko i położył się po drugiej stronie. Spało mi się mega wygodnie. Nigdy nikt tak o mnie nie zadbał ...
Wpadłam na pomysł dosyć głupi. Zdejme mu tą maskę jak będzie spał. Zrzerała mnie ciekawość.
Była może północ ? Kiedy cichutko wstałam, i podeszłam do niego. Ognisko jeszcze troszeczkę sie paliło
Lekko ściągnęłam mu maskę. Jego oczy były do okoła poparzone.
Rozumiem jego ból ... sama przeżyłam coś .. co zostanie mi w sercu do końca życia.
Nagke otworzył oczy. Kiedy zrozumiał, że zdjełam mu maskę nagle ....
< Dokończ Halt ;3 >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melody. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 lipca 2016
Od Melody
Nie wiem jakim cudem ale znalazłam sie na granicy bagien. Nigdy tutaj nie byłam, ale słyszałam pogłoski, że kto tu wszedł juz nigdy nie wyszedł. Jestem ciekawską klaczą, i chciałam sprawdzić czy to prawda.
Upewniłam się, że nikogo w pobliżu nie ma.
Na paczątku szło się nawet dobrze ale wpewnym momencie coś pociągnęło mnie w dół. Zaczęłam przeraźliwie krzyczeć. Próbowałam wznieść się do góry ale dziwna mazia mi to uniemożliwiła. Skleiła moje skrzydła a ja opadłam z sił. Myślałam, a raczej byłam przekonana, że to już koniec ....
<Może ktoś mnie uratuje ? ;3 >
Upewniłam się, że nikogo w pobliżu nie ma.
Na paczątku szło się nawet dobrze ale wpewnym momencie coś pociągnęło mnie w dół. Zaczęłam przeraźliwie krzyczeć. Próbowałam wznieść się do góry ale dziwna mazia mi to uniemożliwiła. Skleiła moje skrzydła a ja opadłam z sił. Myślałam, a raczej byłam przekonana, że to już koniec ....
<Może ktoś mnie uratuje ? ;3 >
sobota, 30 lipca 2016
Melody - Szpieg
"Nie ufaj za bardzo. Nie kochaj za bardzo. Nie angażuj się za bardzo. Bo kiedyś "za bardzo" może cie zranić za bardzo."
IMIĘ: Melody ( Melodia)
IMIĘ: Melody ( Melodia)
PŁEĆ: ♀
WIEK: 3 lata
RASA: Pegaz
RANGA: 3
HIERARCHIA: Szpieg
GŁOS: Rihanna
MOCE:
• czytanie w myślach - używa jej bardzo rzadko.
• natychmiastowe uspokojenie - potrafi uspokoić swoją mową każdego.
• niewidzialność- ogranicza się do kilku minut ponieważ na tą moc nie jest zbyt odporna.
UMIEJĘTNOŚCI:
• Siła: ☆☆☆
• Wytrzymałość: ☆☆☆☆
• Zwinność: ☆☆☆☆
• Szybkość: ☆☆☆
• Czujność: ☆☆☆☆☆
EKSTERIER:
• Budowa: Delikatna, zgrabna.
• Maść: Trudno określić... cremello?
• Głowa: Proporcjonalna do sylwetki.
• Grzywa: długa, jedwabista, gęsta.
• Ogon: Długi, jedwabisty, gęsty.
• Nogi: Długie, zgrabne.
TEMPERAMENT: Melodia jest bardzo przyjacielska, uwielbia poznawać nowe konie, ale to nie znaczy, że nie jest zadziorna. Niestety po tym co przeszła nie chce mieć jako przyjaciela ogiera. Lecz kto powiedział, że będzie tak zawsze? Może kiedyś pozna kogoś kto będzie ją kochał, taką jaką jest. Uwielbia patrzeć na gwiazdy, to ją uspokaja. Wtedy jej oczy mienią się niebieskim blaskiem.
RODZINA:
• Amy - matka
• Ojca niestety nigdy nie widziała.
TOWARZYSZ:
PARTNER: Na razie nikogo nie ma ...
HISTORIA: Za górami, za lasami ... i tak dalej i dalej. Pomińmy te ,,baśniowe" wstępy.
Historia klaczy nie jest jakaś niezwykła, lecz jest w niej odrobina magii. Może sami sie przekonacie ? Zapraszam do czytania.
Legendy głoszą, że zrodziła się ze spadających gwiazd, ale jak naprawdę było zaraz się dowiecie. Klacz urodziła się w stadzie zwanym Kings of the Hill. Dość niedawno, a tak dokładnie 3 lata temu. Dorastała w świetnym towarzystwie. Codziennie przechadzała się po zielonych polach. czego chcieć więcej. Niby nic jej nie brakowało, lecz była jedna rzecz za którą oddałaby wszystko. Chciała poznać swojego ojca. Lecz jej matka zawsze odbiegała od tematu.
Gdy była nastolatką poznała ogiera, Lukę. Spędzała z nim bardzo dużo czasu. Zakochała się jak każda młoda klacz. Ale był jeden .. problem. Zakochała się bez wzajemności. Luka tak naprawdę nigdy jej nie kochał. Bawił się nią. Ona zaślepiona miłością tego nie zauważała. Ale gdy opanowała jedną ze swoich mocy, wszystkiego się dowiedziała. Zerwała z nim. Bardzo za nim tęskniła, z każdym dniem była coraz słabsza. Aż pewnego dnia nie wytrzymała, i uciekła w góry. Jest tam do dziś. Codziennie wpatruje się w gwiazdy i ma nadzieje, że jutro będzie lepiej.
KONTAKT: Suczka Lamberta
Subskrybuj:
Posty (Atom)
