Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vena. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2017

Od Veny CD Phantom ~Event

Biedna, mała klaczka. Zmuszana przez niczym tytana ojca. Czasem mi się wydaje, żr ów xielonkawy ogier nie ma uczuć. Nie patrzy na potrzeby i uczucia swego potomstwa  tylko chce udawać, że wszystko jest okey. To głupstwo.
Zastanawiała mnie też ta podejrzliwa, czarna klacz. Od początku za nią nie przepadałam. Wydaje ki się fałszywa i chce tylko wykorzystać Phantom'a.
Zmierzyłam ją wzrokiem.
- Ekhem... czy ty, kochnieńka coś kręcisz z Phantomem? - spytałam jej podejrzliwie i przymrurzyłam oczy. Nie wydawała mi się na uroczą i uczciwą paniusię. 
Tom spojrzał na mnie jakoś dziwnie. Ztanowiła się, po czym odpowiedziała mi pytaniem:
- Skąd te podejrzenia?
- Mam swoje źródła. - odpowiedziałam trochę chamsko. Nie podobne to do mnie.
- To co gadasz to nie jest prawdą. My się tylko znamy... - odparła i lekko odwróciła wzrok.
- Akurat. Nikomu z was tu nie uwierzę.
Nastała chwilowa cisza. Dracon tylko tak obserwował ten cały nasz dialog. Odezwał się po chwili:
- Może... Vena, jakiś maly "spacer"? Skoro już mamy się poznać i w ogóle...
Spojrzałam w jego stronę. Tym razem się zgadzałam.
- Ta... niech ci będzie. - nie chciałam wyjść przed nim na jakąś sztywną i chamską. Ogółem to do mnie wcale nie podobne, jak już wcześniej wspominałam.
- Pokażę ci może tereny... - odparł po chwili.
Ostatni raz spojrzałam na czarną i odeszłam po chwili z Draconem. Ona napewno ma jakieś zamiary co do Phantoma i nie wierzę jej. Nie wierzę jej jak i całej reszcie.

<Tom? No... co ma robić ta czarna klacz? xD>

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Od Veny CD Phantom ~Event

Przez chwilę nie wiedziałam co się zbytnio dzieje, ale zdążyłam się domyśleć. Pewnie Dracon pierwszy miał wybierać kochankę, chociaż dużego wyboru nie miał... klacz pewno była ostatecznością.
- Dzień dobry. - odparł Axwell.
A ja wiem, czy taki "dobry"?
- Miejmy nadzieję, że się spało dobrze. Nie każde stado ma takie wygody.
Wygody? Jakbym swojego łóżka nie miała... ta.
- Ale do rzeczy. Już sami wiecie jak możemy się zjednoczyć?
To pytanie retoryczne. Dracon przecież "musi" wybrać mnie... ta, ja to zawsze muszę wpakować siebie i przy okazji kogoś innego w problem. Nie dość, że mam partnera to teraz mam go "zdradzić"? Nie... to nie jest prawdziwa miłość. Pewnie ten cały Dracon za grosz nie zna się na tym, a kochać mnie będzie z przymusu.
- Ty jesteś Vena... - odparł jakbym go wcześniej nie poznała. Chociaż znam.
- Tak... - odparłam.
Ogier zmierzył mnie wzrokiem. Niezbyt mnie znał, nawet chyba nie był do końca dorosły, a już musi wybierać. Dziwne uczucie.
- To jest bez sensu! - wykrzyknął nagle Phantom.
Wszyscy odwrócili się w jego stronę.
- Ucisz się... - usłyszałam kogoś szept.
Tom oburzył się z lekka.
- Ceremonia już niedługo. Najszybciej jutro wieczorem. Rozejść się! - powiedział Axwell.
Wszyscy zaczęli odchodzić. Wśród nich dostrzegłam też tą czarną, wysoką klacz.
Na polance zostaliśmy tylko ja, Phantom i... Dracon.

<Tom? Jakaś alcja? XD>

niedziela, 1 stycznia 2017

Od Veny CD Phantom ~Event

Poczułam zapach dymu. Otworzyłam oczy i wyszłam ze swego legowiska. Ujrzałam okroony widok... niczym z koszmaru wojennego. Niektóre gałęzie drzew iskrzyły małymi ognikami, inne konary leżały, a z jeszcze inncyh spadał popiół. Czarny smog zapanował nad niegdyś piękną, białą od śniegu łąką. W niektórych miejscach widziałam czerwone niczym wiśnie wiosną plamy. Każdy się chyba domyśliłby co oznaczają. Wyszłam ze swego legowiska. Z drżeniem spojrzałam na leżące ofiary, które pochłonęła śmierć nagła niczym ten wiatr, który zawiał we mnie. Dostrzegłam znajome pyski mych przyjaciół ze stada...
- Ten widok boli. Wiem. - usłyszałam głos za sobą. 
Odwróciłam się. Nikogo nie było. 
- Tak odzwierciedli się twe nieposłuszeństwo, Veno. - po chwili przede mną zjawił się znajomy mi potężny Axwell. 
Milczałam. Nie zdołałam nic powiedzieć. 
- Ty potrafisz temu zapobiec, prawda? - dotknął kopytem ziemi; wyleciała zielona para a w jej środku ukazał się wizerunek znajomego mi, białego pegaza Dracona. - Wy możecie zapobiec. 
- Nie! - wykrzyknęłam. 

~*~ 

Otworzyłam oczy. Moje serce biło niezmiernie szybko. Sny potrafią wpływać na samopoczucie i myślenie... Słońce właśnie wschodziło i pięknie wyglądało. Spojrzałam na liny, które mnie uwierały. Tak bardzo chcę się tego cholerstwa pozbyć!
Axwell miał swe zamiary... napewno chciał wydać Dracona za klacz ze stada Kings of the Hill. Jaką? Zdążyłam już się domyśleć...


<Phantom? Brak pomysłu... xd>

sobota, 31 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~Event

Czułam się dziwnie, tak otoczona przez innych.
- Witamy na naszej prerii! - wykrzyknął Axwell.
Wszyscy zaczęli krzyczeć.
- To jeden z naszych jakby to ująć... "dystryktów". Mamy dość dużo takich obozowisk.
Przez chwilę nie wiedziałam o co chodzi (xD). Jednakże już wiedziałam, że ich tereny są obszerne.
- Ale... do rzeczy... - zaczął.
- Po co nas zabraliście? - przerwałam mu.
- Dzięki jednemu z was uda nam się przecież stworzyć potęgę, jak już wspominałem.
- I co? Taka głupota prowadzi cię do zrobienia czegoś bez sensu? - odparłam z ironią.
Po krótkin zastanowieniu odparł:
- Bezsens? Oj, nic nie rozumiesz... - powiedział. - Przygotujcie im jakieś legowiska.
Po chwili wszyscy się rozeszli.
- Pff... "dzięki jednemu z was uda się stworzyć potęgę". Nie zmusi mnie do jakiegoś "ślubu" z kimś, kogo nie znam. - odparłam.
Phantom przez ten cały czas nic nie mówił.
- Dokładnie. - odparł.

~*~

Słońce zaszło już całkowicie. Podszedł do nas nieśmiały, całkiem przystojny, biały pegaz.
- Witajcie... pokażę wam wasze miejsca do spania. Zapraszam. - powiedział bez jakiegoś zbędnego przedłużania i uśmiechnął się.
Podążyliśmy za nim; pokazał nam dwa boksy obok siebie.
- To tu... śpijcie dobrze.
Przyjrzałam się mu. Zanim odszedł zdążyłam zapytać o imię.
- Dracon. - odparł.
- Phantom. - przedstawił się też od razu ogier i zmierzył ku boksowi.
- Vena.
- Miło... muszę iść.
Po chwili już go nie było. Weszliśmy do swych legowisk.

<Tom? Mi się wydaje, że Dracon jakoś nam pomoże w ucieczce xd być może>

wtorek, 27 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~Event

Widziałam jak reszta załogi wyciąga różne rzeczy ze statku, a Axwell z resztą prowadzili nas przez puszczę. A jakaż ona była piękna i tajemnicza!


Rozglądałam się i patrzyłam na promienie słońca przebijające się przez gałęzie wysokich drzew. 
- Ładna ta puszcza? - spytał Axwell i zwrócił się do nas. Jednakże czułam jakby mówił to tylko do mnie, a nie załogi. 
- Tak. - powiedziałam, by zagłuszyć ciszę. 
Podszedł do mnie po chwili Phantom. 
- Gdzie podążamy? - spytał. 
- Zobaczycie. - powiedział Axwell. Po jego słowach nie chciałam już nic mówić o celu. 
Szliśmy tak dalej. Czułam przez chwilę, że się gubimy, bo wszystkie ścieżki jakie do tej pory przemiarzaliśmy były takie same. Po chwili jednakże dostrzegłam w oddali zapalone światło ognia. Wreszcie jakaś cywilizacja w tym nieznacznym lesie. 
- Witamy w domu. - powiedział Axwell. 
Domu?! Nie...
Jednakże to miałoby sens. "Po co nas zabrali?", "do czego im się przydamy?".
- Do czego zmierzasz? - spytałam z pogardą. 
- Słuchaj... ta wioska to nasze miasto. Takie niedostępne. Nikt o nas nie wie. Ale nie długo świat nas pozna! Wyjdziemy w pełnej chwale! Będziemy rozpoznawalni!
- Ta... do czego jestem potrzebna ci ja i Phantom?
- Ty? Ty i on to klucz do wsszego stada. Połączymy moje stado i stworzymy coś pięknego!
- Niby co? - wtrącił się Tom. 
- Potęgę. Harmonię. 
- Harmonię? Moje stado za nic nie chce takie być. Harmonia to coś zupełnie innego niż potęga. - odparłam. 
- Heh... zobaczymy. - odpowiedział z uśmieszkiem. - Władzę trudno zdobyć. Dzięki wam to będzie łatwiejsze. Rozumiesz? 
Nie odpowiedziałam. Prychnęłam z pogardą i zaczął prowadzić na swoje tereny. 
Czy zostaniemy jego sługami?

<Phantom? Nie wiem co mam innego wymyśleć.... na razie jesteśmy tylko najemnikami>

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~Event

Zrobiłam im potrawkę rybną. Czemu "im"? No bo zrobiłam tego na tyle dużo, że załoga by się najadła.
- Smacznego. - odparłam.
Ogier spojrzał na te pyszności. Wystawiłam na stół, który stał obok półmisek. Zauważyłam, że inni członkowie przynieśli talerze i coś do picia. Przysiedli wokół i zaczęli się częstować. Uśmiechnęłam się i wyszłam. Jednakże po chwili w trakcie biesiadowania podbiegł do mnie kapitan.
- Serdeczne dziękuję ci. Masz do tego dryg!
- Dzięki... Axwell - odparłam nieco zmieszana. Nie lubię jak ktoś mnie chwali.
Podeszłam do Phantoma i popatrzyłam na stojącą obok niego czarną klacz. Wyglądała jak jakaś przemytniczka pełna przebiegłości. Była lekko ode mnie wyższa, co i tak nie dawało jej jakiejkolwiek przewagi.
- Witam. - odparłam i zmierzyłam ją wzrokiem. Nie mam zaufania do koni z statku.
- Hej, Vena. - powiedział z uśmiechem Tom.
- Ta... hej. - powiedziała jakby mi robiła łaskę.
- Heh... nie chciałabyś może spróbować tego co dla was zeobiłam? - powiedziałam zachęcająco.
- Ja... nie...
- Oj, chyba nie chcesz przegapić takiej biesiady? Zapraszam! - odparłam z uśmiechem.
Klacz jak zaczarowana zaczęła podążać w stronę stołu.
- Szybka jesteś... - powiedział Phantom.
Uśmiechnęłam się.
Po chwili słychać było okrzyk sternika.
- Widać naszą wyspę! Ląd!

<Tom?>

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~Event

Zielony... heh uspokojający kolor. Wyglądał jak jakiś koń z plemienia, który się maluje.
Postanowiłam, że użyję na nim trochę mojego persfadującego głosu. No bo  od czegoś mam te moce, heh.
- Oj... no coś ty. Przecież żadno z nas tak nie mówiło. Nieprawdaż? - powiedziałam przekonująco i spojrzałam na niego z uśmieszkiem.
- Uy... dla mnie to tak zabrzmiało... - odrzekł ogier.
- Chyba coś ci się pomyliło, skarbeńku. Za dużo czasu spędzasz na morzach i trochę to zamieszało ci w głowie.
Phantom stał tak i obserwował tą całą rozmowę.
- Może coś zjesz? Pewnie już jesteś głodny. Cały dzień pewnie pływasz! - odparłam.
- Trochę...
- Przygotuję ci coś. Nie martw się!
Zaczęłam prowadzić ogiera do miejsca, gdzie składowane jest całe jedzenie i inne przydatne rzeczy. Odchodząc póściłam oko do Tom'a. Powinien zrozumieć, że chciałam się zaprzyjaźnić, chodź trochę z koniem z załogi.
- Tak w ogóle, jak ci na imię? Ja jestem Axwell. - spytał i spojrzał na mnie.
- Vena. Miło mi poznać majtka statku.
- Majtka? Oj, zdziwisz się nie jestem nim. Rozmawiasz właśnie z samym dowódcą statku.
Jeszcze lepiej! Sam dowódca pozwoli mi się zbliżyć do reszty załogi.
- To co tutaj macie? Można zobaczyć wasze zapasy? - spytałam.
- Jak najbardziej.
Zaczęłam oglądać różne zioła i przede wszystkim ryby. Ryby? Co bym mogła z nich zrobić...
- Mam nadzieję, że posmakuje wam sałatka rybna.
- Powinna. - uśmiechnął się. - Zostawiam cię. - i wyszedł z kuchni.

<Phantom? Może jakiś wątek z przybiciem do brzegu...?>

piątek, 23 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~Event

Ta... zajeb*ście. Pojmali nas. Pewno - według mnie - będą kazać nam coś robić jako słudzy. Można tak powiedzieć.
Zwróciłam się do Augustusa.
- Ta... fajnie się teraz czujesz. Prawda? - powiedziałam z pogardą.
Ogier nic nie odpowiadał.
- Zastanawia mnie to, po co jesteśmy wam potrzebni. Możesz wykluczyć to, że będziemy sprzątać lub wam usługiwać. - powiedziałam i parksknęłam.
- Ta... to się jeszcze okaże. Jestem przekonujący. - powiedział i spojrzał na mnie zawadiacko.
- Twoje minki i tak mnie nie zmuszą. Nie jesteś persfadujący. - odparłam oczerniając ogiera.
Augustus zachichotał.
- Oj... Vena. Byłaś tak naiwna. - powiedział z wyrzutem. Podszedł ode mnie i mnie rozwiązał, z wyjątkiem skrzydeł.
- Proszę. Masz wolność - na statku.
Prychnęłam i oddaliłam się od niego i go szturchnęłam specjalnie.
Podeszłam do Phantoma, który siedział wpatrzony w podłogę łodzi.
- Pewnie nie chce ci się tu tak siedzieć. - powiedziałam.
Ogier uniósł wzrok.
- Raczej...
Zaczęłam go rozwiązywać. Gdy złapałam za skrzydło, dla podstępu przybiegł Augustus:
- E, e nie. Myślicie, że nas oszukacie? - powiedział. - Zostaw tę linę.
Jego wzrok mówił wszystko. Póściłam ją. Ogier odszedł.
- Myślisz, że długo tak będziemy płynąć? - spytał Tom.
- Być może... sama nie wiem co mam o tym myśleć.
Podeszliśmy na koniec szalupy. Rozciągał tu się wspaniały widok na morze, a słońce przebijało się przez chmury i odbijało się od wody lekko rażąc po oczach.
- Ta... ładny. Tylko szkoda, że oglądamy go ze statku, a nie z plaży naszych terenów stada. - powiedziałam zamyślona.

<Phantom? Brak pomysłu xd>

wtorek, 20 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~Event

Był już późny wieczór. Augustus wstał na chwilę i podszedł do mnie.
- Ym... madame, czy mógłbym coś zjeść? - spytał grzecznie. Nie odmówiłam.
Podałam mu jeden z moich zielskich wytworów. Do tego miałam też zakonserwowane niektóre owoce lasu.
- Mam nadzieję, że smakuje.
Ogier uśmiechnął się, po czym dodał:
- Tak. Ta twoja kolacja to bardzo dobry wytwór.
Po chwili odszedł do swego miejsca i znów się położył. Bez dłuższego namysłu i ja postanowiłam się położyć. Również była z lekka zmęczona.
Położyłam się w swojej części jaskini, która była najmniej widoczna. Nie wspomniałam też, że łoże moje i Wolfa było wokół przystrojone różnymi rzeczami z lasu, a obok stały świece. Robiło to wszystko fajny nastrój.
Gdy się ułożyłam u siebie brakowało mi tylko obok siebie Wolfa... ale miał swój obowiązek, który musiał wypełnić... Mimo to jak zawsze się martwiłam.

~*~

W nocy mimo, że spałam czułam jakby ktoś nade mną czuwał; miałam odczucie  jakbym... "odlatywała" noszona na jakiejś chmurze, czy też hamaku.
Przez chwilę wyobrażałam sobie i pomyślałam, że to Wolf robi mi jakąś "karuzelę przyjemności"...

~*~

Rano obudził mnie zapach morskiek bryzy i fal morza. Prez dość długi czas nie otwierałam oczu, tylko dałam się ponieść tym przejemnościom dla ucha. Kołysałam się na wodzie niczym w powierzu i przez chwilę myślałam, że latam. Jednakże pozory mylą...
Otworzyłam oczy i byłam na... dość dużej ŁODZI! Byłam przywiązana do jednego z masztów za szyję, tak jak i moje skrzydła również były związane.
Rozglądnęłam się; chodziło tu kilku majtków pilnujących porządku na pokładzie. Wśród nich był sam w sobie Augustus! Okazał się zdrajcą... chciał mnie wykorzystać! Koło innego masztu, nieopodal mnie stał przywiązany... Phantom. Był zły i niespokojny.
W głowie miałam wiele pytań: "Jak się tu znalazłam?", "Po co nas tu zabrali?" i "Gdzie jest Wolf i reszta stada?".

<Phantom?>

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~Event

Wolf nie był zły. Po prostu wiedział co robić w tej sytuacji.
- Kim on jest? - spytał.
- Augustus. - odparłam.
Przyglądnął się mu nieco nieufnie.

- Miło poznać! - odpowiedział uśmiechnięty.
Po chwili spojrzał na Phantoma.
- Witam, Phantom. - powiedział.
Ogier zdziwił się. Pewno nie wiedział, że mu o nim mówiłam.
- No tak... Vena mi mówiła o tobie. Miło poznać, Wolf jestem. - odparł.
- Mi również. - odpowiedział Tom, który już nie musiał się przedstawiać.
Poprowadziłam Augustusa do innej części jaskini. Tak według mnie zwanej ''gościnnej'.
- Tu zostań. Odpocznij. - powiedziałam mu.
Augustus położył się i chyba usnął.
- Jeśli chodzi o moje stanowisko - słyszałem o dziwnych rzeczach w górach. Pewnie jacyś z innego stada... zajmę się tym. - powiedział i zaśmiał się. - Pozwól, że wyjdę.
- Jasne. Możesz. - też się zaśmiałam.
Pocałował mnie i wybiegł. Teraz zauważyłam, że na zewnątrz już się robiło ciemno... niezwykle szybko. Cóż taka pora roku nastała.

<Tom? Krótkie... wiem :/>

sobota, 17 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom ~ Event

Mhym... ciemno już. Pewno Phantom ma swoje jakieś zajęcia, chociażby sen. Też postanowiłam się "przespać".

~*~

W swej jaskini po wejściu zapaliłam pochodnię. Rozglądnęłam się; Wolf... nie ma go!
Podeszłam do najciemniejszego miejsca; do łoża. Przypatrzyłam się... leżał tu i spał. Spojrzałam na niego czule. Otworzył oczy, bo chyba mnie usłyszał.
- Kochanie... to ty. Martwiłem się. Myślałem, że byłaś w jakiejś ważnej rozprawie o wojnie i innych takich... - zaczął tłumaczyć.
- Oj tam... nie, po prostu robiłam to co szpieg. Dołączył do nas nowy koń - Phantom. Oczywiście przedstawiłam się.
Podniósł głowę.
- Jest bezpieczny? - powiedział jakby z grozą i zazdrością.
- Tak... jest z nami. - odpowiedziałam. - Nie martw się. Nie masz po co być dla niego niemiły.
Położyłam się obok niego i wtuliłam. Nie chciałam, by się ode mnie odwrócił ani uważał, że go nie chcę... tak się przecież nigdy nie stanie. Zawsze będę go kochać.

~*~

Rano usłyszałam, że na nasze tereny przybyli jacyś rozbitkowie... Marika opowiadała o ich historii. Ponoć są bardzo zmęczeni i chcą z nami zostać.
- Masz zamiar się nimi zająć? - spytałam Wolfa. - Tymi rozbitkami.
- Tak. - powiedział coś przerzuwając. - A ty?
- Równierz. Marika pewnie zrobi jakąś "akcję pomocniczą". - odparłam.
- Jak to ona. - zaśmiał się.
Odłożyłam swoje napary i dotuchczasowe zajęcie. Wyszłam z jaskini.
- Już idziesz? - spytał podchodząc do mnie.
- Tak, tak. Pomogę im. - pocałowałam go. - Nie martw się.
Wzniosłam się w powietrze. Dostrzegłam Phantoma na plaży. Wylądowałam obok niego.
- Dzień dobry. - powiedziałam.
- O, witaj. - odpowiedział. - Jak się miewasz?
- Swoiście dobrze. - odparłam.
- Myślisz, że damy radę tym rozbitkom? - spytał od razu.
- Tak. Pewno im pomożemy.
Ledwo skończyłam mówić, a po chwili usłyszeliśmy szelest. Zza krzaków wybiegł jak oparzony, koń maści palomino. Widać, że był zmęczony.
- Wszystko ok? - spytał Tom.
- T... tak. Znaczy - niezbyt. Macie coś do jedzenia? Albo... schronienie chociaż? - odparł zmęczony. - Oj... moje maniery. Augustus jestem. - przedstawił się.
- Vena. To Phantom. - powiedziałam wskazując nań. - Chodź za mną. - odparłam i uśmiechnęłam się. Prwnnie to jeden z załogi.
Prowadziłam go do mej jaskini. Augustus zaczął iść obok mnie. Opowiadał o tych swoich przeżyciach na morzu... ehh, trudne życie. Phantom praktycznie nic nie mówił. Tylko patrzył nań dziwnym spojrzeniem...

<Phantom? Trochę akcji... co ty na to?>

czwartek, 15 grudnia 2016

Od Veny - Walka ostateczna

Jak kończy się ta wojna z istotami z niezwykłymi zdolnościami? Sama nie wiem... liczy się tu i teraz. MY - nasze stado. Moje życie. Moi przyjaciele. Mój Wolf. Natomiast woj­ny zaczy­nają się, kiedy chcesz, ale nie kończą się, kiedy prosisz. Ale aby ją zakończyć trzeba walczyć do końca - taki ja mam zamiar.

~*~

Dzień ostateczności. Nikt nie zna losów tej wojny, a przygotowania trwają. Widziałam jak Caleb, Naix obmyślali strategię. Mieli swój rozpis na pergaminie, a na nim wypisane strategie wojenne; między innymi jak i kiedy mają postępować wojownicy i jak mają się ustawić. Wraz z nimi był Chico Fuego del Inferno i Galant, którzy jako zwiadowcy mieli sprawdzić poszczególne tereny.
Gdy przechodziłam polaną dostrzegłam Marikę oraz resztę morderców; wypowiadała się na temat demonów i zjaw, które będą na nas czychać. Uważnie słuchali wszyscy; wśród tego zbiorowiska dostrzegłam... Wolfa! Jak ja dawno go widziałam... miałam ochotę tam do niego podejść, przytulić, ale akuratnie był to zły moment. Ogier rozglądnął się i mnie zobaczył; ucieszył się niezmiernie. Wstał nagle i pognał w moją steonę nie zważając na innych.
- Vena! - wbiegł we mnie z taką siłą, że spadliśmy.
- T.. tak. - powiedziałam. Przez ostatnie tygodnke straciłam już nadzieję.
Ucałował mnie.
- Demony chciały mną manipulować. Były okrutne; jeden cię nawet oczerniał...
- Co mówił? Skrzywdził cię? - byłam zdenerwowana.
- Nie... tylko trochę. Ale proszę cię, nie mówmy o nim. Chciał przeciągnąć mnie na swoją stronę; była to klacz mówiąca, że nie... jesteś mnie wart.
Zasmuciłam się.
- Jeśli to prawda to...
- To nie jest przecież prawdą! Nawet tak nie myśl. - powiedział. - Przecież nie zostawiłbym cię dla niej. - odpowiedział i przytulił.
Ogier musiał dalej iść na spotkanie z Mariką; były to bardzo ważne rzeczy.
Dopilnowałam też, by Melody stosowała się do strategii Naixa i Caleba.
Medyczki natomiast - Armena i Marina - miały przyjmować rannych. To było jedno z ważnych zadań.
Kluczową rolę zajmowali wojownicy, a najlepszym chyba i dominującym dowódcą był Lorfan mimo iż nie pełnił tej funkcji.

~*~

Słychać było krzyk. Nadchodzą.
- Lorgan, przygotuj wojowników. Jesteś w tym najlepszy. - powiedziałam do ogiera.
Przyszedł Naix, który powiedział mu o atakach. Była tu też Marika. Każdy morderca wiedział jak ma działać. Galant wyszedł na krótki zwiad; dowiedział się wówczas jak daleko są przeciwnicy.
Isleen i Charriot natomiast mieli swe różne szamańskie moce; byli idealnie przygotowani. Różne proszki ampułki...
- Już! Są blisko! - przybiegł Galant.
Spojrzałam w oddal; niczym chmara czarna armia zmierzała ku nam. Cole wydał rozkaz. Wszyscy ruszyliśmy.
Widziałam jak jeden z wilków już leźy nieżywy z kopyt Death Angel.
- Uważaj! - usłyszałam za sobą głos Marki. Odwróciłam się. Jabłkowity jednorożec chciał się wbuć we mnie; zrobiłam unik. Przewidziałam z myśli Mariki, że chce zrobić ostateczny cios. Zanim jednorożec mnie chciał zabić już wydał z siebie ostatni oddech.
W tym chaosie ujrzałam jakiegoś wilka. Ja również się w niego zmieniłam; zaczęłam iść za nim. Po chwili gąszcz w krzakach był tak duży, że straciłam go z oczu. Po chwili z tego wyszłam; rozglądnęłam się. Nie było go. Usłyszałam warczenie za sobą, a po chwili jakby coś na mnie wpadło. Nie myliłam się; rzucił się na mnie właśnie ten wilk. Zaczęłam się z nim szarpać dopóki nie usłyszałam dźwięku kopyt w oddali.
- Już po tobie!- wykrzyknęłam i odepchnęłam go.
Jednakże zza krzaków wybiegł nie już koń lecz wilk. Przez chwilę myślałam, że to demon...
- Zostaw ją! - wykrzyknął i odepchnął wilka.
Przecież to Wolf!
Złapł go za kark i uderzył o ziemię. Po chwili szarpaniny leżał martwy.
- Przez chwilę myślałam, że umrę... - powiedziałam i pocałowałam go.
- Jak umrzesz, to tylko ze mną.
Wróciliśmy na pole walki. Setki ofiar leżało na wcześniej pięknej, białej od śniegu łące. Teraz było tu czerwono od krwi... czuć było zapach śmierci. 

środa, 14 grudnia 2016

Od Veny CD Phantom

Mhym, kolejny zwolennik oglądania gwiazd. Myślałam, że inne konie uważają to za jaką głupotę - takie stanie w miejscu i patrzenie się w miliony świecących punkcików na niebie. Przypomniała mi się na ten moment jedna ważna osoba - jeden ogier, władca mego serca. Właśnie z nim najczęściej obserwuję to piękno nocy... te noce zawsze należały do nas. Do nas dwojga... Jednakże przez ostatnie dnie jakoś rzadko go widzę. Cały czas mi powtarzał, wmawiał, że nic mu nie będzie, że przeżyje! Coraz bardziej, częściej zaczynam wątpić w jego słowa. Coraz bardziej chciałam wyruszyć i go odnaleźć, chociaż wyraźnie zabronił mi.  Eh... wojna. Coraz rzadziej też widuję inne konie, np. Marikę...
Pomyślałam iż ogier jest pobodnego upodobania co Wolf. Bracia? Nie... przecież on mi nigdy nie mówił o swym rodzeństwie.
Ogier poszedł kawałek dalej, do Jeziora. Czyżbym mogła dotrzymać mu towarzystwa? W sumie i tak nie mam jak na razie nikogo do śledzenia.
- Jeśli już masz zamiar patrzeć. - podeszłam do ogiera. - To, mhym nie przeszkadzać ci będzie moja obeność? - spytałam. Nie żebym chciała się narzucać mu, ale ja osobiście też kocham oglądać gwiazdy.
Ogier po chwili zwrócił się do mnie.

<Phantom? Sama nie wiem co odpowiesz, zostawiam robie xd>

wtorek, 13 grudnia 2016

Od Veny CD Tom

Ugh... ten zimny, porywający wiatr. Musiałam się jakoś zatrzymać. Trochę mnie porwał i nie dziwię się, że spadłam z takim hukiem. Zdziwiła mnie też postać ogiera stojąca obok mnie, której nigdy wcześniej nie widziałam. Spojrzałam na poznanego już Phantoma, ekhem Toma i odpowiedziałam mu tak jak i on chwilę temu:
- Jestem Vena i również należę do tego stada, Kings of the Hill. Miło poznać mi nowego naszego członka stada. - jak zawsze starałam się być miła i towarzyska dla innych - taka już moja natura.
Dodałam po chwili:
- A zleciałam tak, bo porwał mnie narowisty wiatr... Musiałam wylądować gdzieś, bo był bardzo silny. - wytłumaczyłam.
- Rozumiem... to przez porę roku. Często są takie, masz rację. - odpowiedział Tom.
Teraz dopiero zauważyłam, że ów ogier ma duże i silne skrzydła. W porównaniu do moich były naprawdę ogromne.
- Mhym... widzę, że masz się czym chwalić. - uśmiechnęłam się i wskazałam łbem na skrzydła Phantoma.

<Tom? Ja z chęcią popiszę C:>

poniedziałek, 7 listopada 2016

Od Veny - Wojna ~ Demon 3

- Manipulować potrafią... Nic więcej!!
Byłam zła na siebie. Nie dopilnowałam, by on spotkał się z tymi stworami. Nawet jeśli mam rację to nie chcę wiedzieć jak go wykorzystali. Zakręciło mi się w brzuchu, potem przeszło to w dziwny ból. Przełożyło mi się to na nogi; upadłam na ziemię.
- Dziwne odczucie... - pomyślałam. - Nietypowe.
Po chwili zrobiłam się senna. Leżąc tak na ziemi w lesie po prostu zasnęłam.

~*~

Gdy się obudziłam nade mną stał jakiś koń; ogier. Był dość dziwnej, za to jakże ciekawej maści.


Zerwałam się na równe nogi. 
- Kim jesteś? - spytałam podejrzliwie.
- Eh... kochana. Szukałem cię.
- O czym ty mówisz? - spytałam zdziwiona.
- Nie pamiętasz mnie? Byłem w twoim śnie... twym umyśle. Ja i ty.
"Podstęp..." - pomyślałam.
- Powiedz mi jak się nazywasz. Może coś pokojażę. - powiedziałam mu.
Nie odzywał się. Po chwili jednak dodał:
- Vincent. Coś ci mówi to imię?
- Nie. Nic totalnie. - powiedziałam coraz bardziej mu nie ufając.
- A Vincent Von Kostryn?
Vincent Von Kostryn... w jednym z mych snów? Chwila... coś pamiętam. Ale był bardzo krótko, prawie w ogóle nie. Zmuszał mnie do przejścia do zaświatów; do Death'a i zostawienia stada oraz Wolfa...
- To jak?
- Nie!
- Jak to "nie" ?
- Nie mam zamiaru ci służyć.
Vincent zamyślił się. Po czym zaargumentował:
- Ze mną będzie ci lepiej niż z jakimś Wolfem... Kim on w ogóle jest? Nikim. A jeśli będziesz służyć u boku Death'a - zwyciężysz. Nie pożałujesz.
Kostryn posiadał w sobie jakąś moc; dobrze ją znam. Jest to perswazja. Nauka i technika tej mocy trudna lecz niezwylke pociągająca.
- Nie. Odejdź.
Ogier zbliżył się.
- A teraz? Nadal się opierasz?
- Tak! - odepchnęłam go.
- W takim razie... jeśli nie chcesz zostać w zaświatach ze mną to...
Właśnie do głowy wpadł mi pomysł.
- Oj, Vincent, Vincent... popatrz na mnie. Nie nadaję się na sługę Death'a tylko ty, demonie... Moje oczy przecież są tak niewinne! Któż by sobie pomyślał, że działam w imię zła? - stanęłam tuż przed nim i patrzyłam w jego oczy.
Zahipnotyzowałam go.
- Może i masz rację, ale... - mówił.
- Ja zawsze mam rację...
Wyciągnęłam sztylet i wbiłam w niego. Upadł na plamę krwi.
- Dobranoc... nie będę tęsknić. - powiedziałam i sobie poszłam.

THE END 
Tak bardzo dramatyczny xD

Vena nie została zaatakowana -0 HP

niedziela, 6 listopada 2016

Od Veny - Wojna ~ Demon 2

Leżałam teraz w jaskini. Otworzyłam niemrawo oczy i rozglądnęłam się; Wolfa nie było...
Podniosłam się jak z automatu.
-Wolf? - powiefziałam, ale odpowiedziało mi tylko echo. Lekko się przeraziłam.
Wybiegłam z jaskini. Przywitał mnie tylko jesienny deszcz. Wolfa nie było... nadal nie wiedziałam co się z nim dzieje, gdzie jest...
- Przeklęte demony... - powiedziałam z pogardą. - Chcą mi go odebrać? Nie uda im się!
Deszcz kropił delikatnie, niezbyt zamaszyście.
W oddali, we mgle dostrzegłam jakąś postać... był to koń. Miał on skrzydła i charakterystyczny wzrok. Przypominał mi... Wolfa!
- Kochany... to ty? - spytałam i podbiegłam do konia. Przyjżałam mu się... Jednakże pozory mylą... to nie był on.

- Czego chcesz?! - wykrzyknęłam. - Co zrobiłeś Wolfowi? 
Uśmiechnął się szatańsko. 
- Wolę ciebie niż jego duszę. 
Zmierzyłam go swym wzrokiem. Czy on go wykorzystał? Wolf jest zupełnie inny, gdy dopadnie go ten zew krwi, a zwłaszcza pod władzą demona. Boję się wiedzieć co mu zrobił!
- Co mu zrobiłeś! Mów! Chcę się dowiedzieć... 
Nic nie odpowiadał. Zmienił się w mgłę. Zjawił się za mną. Odskoczyłam. 
- No dawaj, księżniczko. - znów nabrał naturalnej postaci. 
Walnęłam go w pysk; upadł. Z jego myśli zdążyłam się dowiedzieć, co chce zrobić. Skoczyć na mnie. 
- Nie uciekniesz mi! 
Rzucił się na mnie. Odepchnęłam go. Spadł na bok; instynktownie sięgnęłam po sztylet. Jednak on też miał swoje asy. Otworzył pysk; miał tam pełno kłów. Chciał mi się wbić w szyję; byłam szybsza. Wsadziłam ten sztylet w jego szyję... Upadł. 

C. D. N

Nieudany atak demona -1HP

Od Veny - Wojna ~ Demon 1

Co było powodem tej wojny? Nieco trudno mi ocenić. Jednak wiem napewno, że był to Death. Ojciec Cole'a. Aczkolwiek Death nie będzie w stanie zrobić cokolwiek Angel - ona ma po 300 lat! Jest demonem!
Zdążyłam już zebrać przydatne rzeczy do walki z jednym z nich... jednym z trzech.
Szłam sobie leśną jesienną ścieżką. Jednak nie czułam się tu sama. Ktoś mnie śledził. Odwróciłam się. Z krzaków wyszedł demoniczny niczym prosto z piekła wilk. Spojrzał na mnie swoimi ślepiami pełnymi grozy.


- Nie wiem czym jesteś, ale niezbyt cieszę się, że się tu znalazłeś... - powiedziałam. P
Zmieniłam się w wilka. Warknęłam. Wilk zawył. Zaczął szeptać jakieś czary. Szybko wyciągnęłam z mojej torby jakiś sztylet.
Rzuciłam się na niego. Usłyszałam tylko jego krzyk. Upadł bezwładnie na bok. Była tylko krew; sama teraz też upadłam. Nie widziałam nic... 
Gdy się obudziłam byłam już koniem. Na sobie miałam plamy krwi. Stał przy mnie Wolf.
- Co ci zrobił? Co się stało! - wykrzyknął i podniósł mnie.
- Demony... każdego z nas to czeka. - powiedziałam. - Dobrze, że ty żyjesz. - przytuliłam go.
A to był dopiero początek...

C. D. N

2 nieduże rany -7HP

sobota, 29 października 2016

Od Veny CD Wolf

Przez dłuższy czas zastanawiałam się nad tym, gdzie był Wolf. Znaczy, czemu go nie było przez tak długi czas...
Biegam lasem. Oczywiście opuściłam go na chwilę, bo męczyła mnie pewna myśl... Ostatnie mi czasy słyszałam o dziwnych dźwiękach na Martwych Ziemiach. Wiedziałam iż panuje tam Jack, ale nigdy czegoś takiego nie widziałam, znaczy słyszałam. Postanowiłam tam pójść. Tak... wiem, że to trochę dziwne, bo niewiele koni tam chodzi aczkolwiek ja postanowiłam i poszłam.

Gdy już tam doszłam jak zawsze powitała mnie ta mgła; wszędzie też drzewa porastał mech. Szłam ścieżką. Dookoła latały świetliki; przed ich jedynie atmosfera wydawała się milsza. W oddali ujrzałam jakaś jaskinię, w niej zauważyłam też palącą się pochodnię. Postanowiłam to sprawdzić. Jednak... coś mnie zatrzymało. Złapało mnie za tylną nogę i przewróciło.
- Co to... - gdy się odwróciłam w ciemności nic nie mogłam dostrzec. Po chwili nic nie widziałam... coś lub ktoś zakryło mi oczy. Chyba straciłam przytomność...

<Wprowadziłam trochę akcji :) Wolf i ktoś inny jak chce dokończyć? :3>

niedziela, 9 października 2016

Od Veny CD Marika/Galant


Zdążyłam się zorientować iż Marika była niezbyt zadowolona z tego co zrobił Galant. Nie wiem co chciała mu zrobić: wiem, że nie miała dobrych zamiarów.
- Marika... nie bądź zła. - próbowałam ostudzić sytuację.
- Że co?! Jak niby mam nie być zła! Skoro przez NIEGO mam być chora? - powiedziała. Po chwili kichnęła.
- Skąd miałem wiedzieć, że spodoba ci się łażenie po lodzie? - powiedział pretensjonalnie Galant.
Klacz przez chwilę milczała. Po czym rzekła:
- To nie zmienia faktu, że mamy jesień, a nie zimę... - powiedziała naburmuszona.
Ogier speszył się. Po minie Mariki zdążyłam się dowiedzieć, że nie ma już ochoty gadać, albo sobie pójść.

Galant? Marika? <Nie wiem jakie dalsze zamiary ma Marika...>

czwartek, 6 października 2016

Od Veny CD Galant/Marika

Przez chwilę stałam zainteresowana postacią owego Galanta. Ogier chciał przenocować na terenach KotH.
- A propo nocowania... jeśli już dotarłeś już na nasze tereny to może dołączysz? - spytałam przekonująco.
- Hmm... dobra propozycja. Z chęcią spytam przywódcy.
- Pozwolisz, że zaprowadzę...
Ogier pokiwał głową i zaczął podążać za mną. Z każdą chwilą nabierałam do niego zaufania.
Doszliśmy do już nie Liam'a... a Cole'a. Eh...
- Witaj Veno. - uśmiechnął się. Tak bardzo przypominał mi Liam'a. - Co cię do mnie sprowadza?
- Mam kogoś nowego.
Zza mnie wychylił się Galant.
- To on? Miło poznać. Jak ci na imię? - spytał.
- Tak, to Galant. - odparłam.
- Witam... - powiedział. - Chciałbym zatrzymać się w twoim stadzie. Co ty na tą propozycję? - spytał.
Cole po chwili zamyślenia odparł:
- Oczywiście! Witamy.
Galant uśmiechnął się.
- Vena, oprowadzisz go?
- Jasne... - odparłam.
Wyszliśmy z jaskini.

***

Szliśmy bardzo ładną, jesienną ścieżką. Po chwili Galant rzekł:
- Ładne macie tu tereny...
- No... tak. To prawda. Też mi się podobają.
Po chwili zza drzew, na plaży ujżeliśmy leżącą klacz na ziemi. Nie zdziwiłam się, bo była to Marika. Ah, jej to się coś zawsze przytrafia.
- Co to za klacz? - spytał Galant.
- Aaaa... to Marika. - odparłam. - Klacz ze stada.
Podbiegliśmy do niej. Marika nagle wstała.

Galant? Marika? <Ta dam! Połączyłam>