Wędrowałem górskimi ścieżkami wraz z Diegiem. Kompletny przypływ nudy, podczas wojny. I co tu zrobić? Tereny wypostoszały, Cole, Marika i Vena zajęci... A Dowódcy jednego Zwiadowcy nie potrzebują. Westchnąłem.
~Mogłem zostać Dowódcą Wojowników.
~I byś ich pozabijał? Nie znasz sie na tym Chi. Tylko na byciu Zwiadowcą.
Jeleń spojrzał na mnie z troską w oczach. Posłałem mu zmęczone i wdzięczne spojrzenie. Niestety nawet jego słowa nie mogą pocieszyć strapionej duszy. Nagle ujrzałem jakąś cętkowaną klacz.
-Hej. Czemu chodzisz tu sama, chica? Przecież jest wojna, słoneczko - wyszczerzyłem się.
Zawsze warto zrobić sobie jakąś beznadziejną rozrywkę. Popatrzyła na mnie z lekkim politowaniem.
-A tak sobie chodzę - odparła wymijająco.
-Nie wierzę ci rubio chica - zastąpiłem jej drogę.
Klacz przewróciła oczami. Zapadło milczenie. Antonio skrył sie wśród skał, bo nie lubił towarzystwa innych koni. Zresztą... On wolał samotność. Spojrzałem na klify za którymi ciągnęło sie morze. I to przypomniało mi o Annabel Lee.
- "Byliśmy dziećmi, ja i ona, W królestwie nad mórz pianą, A miłowaliśmy sie miłością, Ja z mą Annabel Lee, O jakiej chyba uskrzydlony, Rój Serafinów śni." Wiersz ten wymyślili ludzie. Nie znali ani Anny ani.... Jej ukochanego. A jednak wspaniale oddali ich miłość - łza spłynęła mi po pysku.
Zdziwiona klacz, spojrzała na mnie.
~Nazywa sie Lianor.
Posłałem wdzięczne spojrzenie do Diega.
Lianor?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chico. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chico. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 listopada 2016
sobota, 12 listopada 2016
Od Chica - Wojna? Znowu?, part uno
- Annabel... Nie! Zaczekaj! To pułapka. Tam jest Agramon! - wołałem.
Ruda klacz posłała mi tylko promienny uśmiech. Potem oddaliła sie prostoduszny pułapki zastawionej przez Agramona i Lilith. Pobiegłem za nią. Bieg. Tylko on sie teraz liczył. Zatrzymałem sie. Nad Annabel w kałuży krwi stał Agramon i sie... Śmiał.
-Zapłacisz mi za to ojcze! - warknąłem.
***
Obudziłem sie. Od dwóch dni, w stadzie toczy sie wojna. Trafiłem tu tuż przed jej rozpoczęciem. No i dowiedziałem sie że nad przywódczynią panuje Death. Diego już stał obok mnie.
~Nic sie nie stało przyjacielu? - zapytał z troską.
~Raczej nic. To był tylko zły sen - posłałem mu zmęczony uśmiech.
Jeleń uspokoił sie i wrócił do swojego wcześniejszego zajęcia. Był bardzo troskliwy. Wiedziałem że nie pozwoliłby mnie skrzywdzić. Wstałem i postanowiłem przejść sie po lesie. Czemu akurat las? Nie mam pojęcia. Po prostu to miejsce przypominało mi o Annabel. No i spotkałem tam Dragon która była dość... Ekscentryczną postacią. Twierdziła że jest tam przez Cole'a i że nie warto mu ufać. No i cały czas pytała gdzie jest Liam i co się stało z Veną. Za każdym razem mówiłem jej prawdę:
Death zabił Liam'a a ten stał sie bogiem, mamy wojnę, Cole jest ok, Vena ma sie dobrze. Nie widziałem powodu żeby jej kłamać. Była samotna, obłąkana. Nagle przede mną pojawiło sie to brzydactwo. To znaczy... Po prostu demonica.
-Czego chcesz?! Powiedziałem że was nienawidzę i nie zmienię zdania - powiedziałem.
-Oh, vato... Wszyscy sie zmieniamy, mój drogi braciszku - zaśmiała sie Aminesia.
Rozpoznałem ją po głosie. Ciekawe po co ją tu przysłano. By mnie zabić? Możliwe. W końcu zachowałem sie jak "syn marnotrawny" i porzuciłem rodzinę. Ale kto by kochał takich rodziców, siostry i braci? Westchnąłem i spojrzałem na Aminesie.
-Zabij mnie. Tylko szybko, bo nie chce mi sie czekać - warknąłem.
Demonica zawahała.
-Nie muszę tego robić jeśli wrócisz - stwierdziła.
-Oj, Ama... Dostałem tu wyższe stanowisko niż sprzątaczka Agramona i Lilith. Serio - rzuciłem ironicznie.
Nie ukryła uśmiechu. Dawno już z nią nie gadałem.
-No więc muszę cie zabić. A szkoda. Wielka szkoda, Chico - odparła.
Rzuciła sie na mnie z sztyletem. Zrobiłem szybki unik. Klacz zadała mi cios w skrzydło. Czułem jak czerwone krople krwi po nim spływają. Z wściekłością wbiłem róg w jej ciało. Padła martwa.
Zabiłem właśnie swoją siostrę. Stałem sie mordercą jak Aragorm.
C.D.N
Rana na skrzydle -6HP
Chico Fuego del Inferno - Dowódca Zwiadowców
"Nie ma ucieczki przed ogniem piekielnym. I tak w nim spłoniesz, diable.
Nie ma ucieczki przed starością. I tak się zestarzejesz, diable. Nie
uciekaj przed przeszłością i przyszłością. Przeszłość cie dogoni, a
przyszłość zmiażdży, diable. Miłość? Jest dla słabych. Osłabi i zabije
cie, diable. Po co więc szukasz mnie i mojego towarzystwa? A po co
chcesz ją wskrzesić? Przecież ONA nie żyje, diable"
IMIĘ: Chico Fuego del Inferno. W skrócie? Na ziemi nazywa siebie po
prostu Chico co po hiszpańsku oznacza nie więcej niż "chłopak".
Tłumaczenia imienia nie musicie znać. Nie musicie.
PŁEĆ:♂
WIEK: 3 lata i 6 miesięcy. A przynajmniej tak wszyscy myślą. W rzeczywistości nikt nie wie ile lat ma Chico.
RASA: Skrzydlaty Dwuróg. Poprawniejsza nazwa? Skrzydlaty Dwurożny Diabeł. Syn Ognia Piekielnego.
RANGA: Otrzymał rangę 2 przez to że ogarnia go chęć zemsty na demonach.
HIERARCHIA: Podsumujmy: dobrze się skrada, nie wychyla się z cienia i lubi szpiegować. Dlatego podjął się stanowiska Dowódcy Zwiadowców.
GŁOS: Matthew Daddario
MOCE:
* Podczas pełni zmienia się w orła.
* Nieśmiertelność. Jednak aby ją zachować to co miesiąc musi odebrać komuś życie.
* Potrafi opętać jakieś żywe stworzenie i nim kierować.
UMIEJĘTNOŚCI:
• Siła: ★★★★★
• Wytrzymałość: ★★★
• Zwinność: ★★★★
• Szybkość: ★★★
• Czujność: ★★
EKSTERIER:
• Budowa: Chico to masywnej budowy ogier. Nikt nawet by nie śmiał nazwać go chudym i nędznym. Zresztą nic dziwnego, bo na drugi dzień by nie żył. Silny nie tylko z wyglądu. Ech... I tak przekonasz sie w walce.
• Maść: Siwa i stwierdzam to bo mam oczy.
• Głowa: Biały łeb. Oczy które wyrażają jedynie sarkazm, ironię i zmęczenie życiem. Dwa złote rogi dodają mu... Tego czegoś. Nie potrafię tego opisać. Musisz to zobaczyć sam.
• Głowa: Średniej długości grzywa błyszcząca niczym tafla jeziora. Na dodatek wyjątkowo jedwabista.
• Ogon: Dosyć długi, jedwabisty ogon przypominający śnieg.
• Nogi: Silne i długie. Jednak Chico chętniej wykorzystuje skrzydła niż swe nogi.
TEMPERAMENT: I zaczynamy. Nie będę sie długo rozpisywać bo nie mam po co. Jest to ambitny i wytrwały koń. Posługuje sie dość dziwnym językiem pochodzącym od faerie czyli przodków nimf. Mniejsza z tym. Chico jest bezlitosny, bardzo rzeczowy. Nic przed nim nie ukryjesz a on nie ukryje przed tobą. Gdy ci zaufa to wtedy będzie cie chronił. Zauważ że wiele lat spędził w samotności, bez miłości i ciepłych uczuć. Jego serce już dawno wybudowało wokół siebie szczelny mur i może a raczej mogła go zburzyć tylko jedna osoba. I właśnie ona zmarła. Odkąd Chico posłuchał rady Diega to nie patrzy wstecz. Żyje tym co ma. W większości przypadków, ogier kieruje sie impulsami, oraz instynktem. Łatwo go zdenerwować i trudno uspokoić. Ciężko mu wmówić że to on sie myli. Jednak lata praktyki sie opłacą bo inaczej on zamknie ci drogę do siebie. Jest bardzo... Odważny. Jednak któż w obliczu śmierci nie byłby odważny i nie kierował sie... Samoobroną? Zaprawdę nie znam nikogo takiego.
RODZINA:
Matka - Lilith - Rodzicielka wszystkich demonów i siostra diabłów.
Ojciec - Agramon - Jeden z Wielkich Demonów.
Bracia i siostry - Demony i wszystkie te okrutne stworzenia.
TOWARZYSZ: Antonio Rocio Diego Rosales
PARTNER: Szczerze? Kiedyś była taka śliczna, ruda klacz. Była córką bogini Sun. Chico i Annabel Lee się zakochali. Potem? Agramon pod wpływem wściekłości zabił Ann. A bogini Sun poprzysięgła zemstę na wszystkich demonach. Chico zrobiła przysługę i nadała mu tę okropną nieśmiertelność by wiedzieć ile by poświęcił dla Annabel. I obiecała ją wskrzesić za 300 lat.
HISTORIA: "Urodzony zostałem w ogniu piekielnym i to jego panem jestem". Wychowywał go rzecz jasna Agramon. Nauczył zabijać z zimną krwią. Gdy Chico podrósł zakochał sie w Annabel Lee czyli córce bogini Sun. Spotykali sie potajemnie jednak ojciec ogiera o wszystkim sie domyślił. Zabił śliczną Annabel i zanim straciła oddech to wsadził ją do zamurowanego grobu nad morzem. Potem Chico popadł w depresję. Uciekł od tego wszystkiego. W lesie spotkał Antonia. Zapytał się go o parę rzeczy. Przede wszystkim o to czy owy jeleń nie zechciałby być jego towarzyszem. Stworzenie sie zgodziło i zaprowadziło naszego ogiera do KotH. W sam środek wojny z demonami.
KONTAKT: Komunia03
![]() |
| Administrator |
PŁEĆ:♂
WIEK: 3 lata i 6 miesięcy. A przynajmniej tak wszyscy myślą. W rzeczywistości nikt nie wie ile lat ma Chico.
RASA: Skrzydlaty Dwuróg. Poprawniejsza nazwa? Skrzydlaty Dwurożny Diabeł. Syn Ognia Piekielnego.
RANGA: Otrzymał rangę 2 przez to że ogarnia go chęć zemsty na demonach.
HIERARCHIA: Podsumujmy: dobrze się skrada, nie wychyla się z cienia i lubi szpiegować. Dlatego podjął się stanowiska Dowódcy Zwiadowców.
GŁOS: Matthew Daddario
MOCE:
* Podczas pełni zmienia się w orła.
* Nieśmiertelność. Jednak aby ją zachować to co miesiąc musi odebrać komuś życie.
* Potrafi opętać jakieś żywe stworzenie i nim kierować.
UMIEJĘTNOŚCI:
• Siła: ★★★★★
• Wytrzymałość: ★★★
• Zwinność: ★★★★
• Szybkość: ★★★
• Czujność: ★★
EKSTERIER:
• Budowa: Chico to masywnej budowy ogier. Nikt nawet by nie śmiał nazwać go chudym i nędznym. Zresztą nic dziwnego, bo na drugi dzień by nie żył. Silny nie tylko z wyglądu. Ech... I tak przekonasz sie w walce.
• Maść: Siwa i stwierdzam to bo mam oczy.
• Głowa: Biały łeb. Oczy które wyrażają jedynie sarkazm, ironię i zmęczenie życiem. Dwa złote rogi dodają mu... Tego czegoś. Nie potrafię tego opisać. Musisz to zobaczyć sam.
• Głowa: Średniej długości grzywa błyszcząca niczym tafla jeziora. Na dodatek wyjątkowo jedwabista.
• Ogon: Dosyć długi, jedwabisty ogon przypominający śnieg.
• Nogi: Silne i długie. Jednak Chico chętniej wykorzystuje skrzydła niż swe nogi.
TEMPERAMENT: I zaczynamy. Nie będę sie długo rozpisywać bo nie mam po co. Jest to ambitny i wytrwały koń. Posługuje sie dość dziwnym językiem pochodzącym od faerie czyli przodków nimf. Mniejsza z tym. Chico jest bezlitosny, bardzo rzeczowy. Nic przed nim nie ukryjesz a on nie ukryje przed tobą. Gdy ci zaufa to wtedy będzie cie chronił. Zauważ że wiele lat spędził w samotności, bez miłości i ciepłych uczuć. Jego serce już dawno wybudowało wokół siebie szczelny mur i może a raczej mogła go zburzyć tylko jedna osoba. I właśnie ona zmarła. Odkąd Chico posłuchał rady Diega to nie patrzy wstecz. Żyje tym co ma. W większości przypadków, ogier kieruje sie impulsami, oraz instynktem. Łatwo go zdenerwować i trudno uspokoić. Ciężko mu wmówić że to on sie myli. Jednak lata praktyki sie opłacą bo inaczej on zamknie ci drogę do siebie. Jest bardzo... Odważny. Jednak któż w obliczu śmierci nie byłby odważny i nie kierował sie... Samoobroną? Zaprawdę nie znam nikogo takiego.
RODZINA:
Matka - Lilith - Rodzicielka wszystkich demonów i siostra diabłów.
Ojciec - Agramon - Jeden z Wielkich Demonów.
Bracia i siostry - Demony i wszystkie te okrutne stworzenia.
TOWARZYSZ: Antonio Rocio Diego Rosales
PARTNER: Szczerze? Kiedyś była taka śliczna, ruda klacz. Była córką bogini Sun. Chico i Annabel Lee się zakochali. Potem? Agramon pod wpływem wściekłości zabił Ann. A bogini Sun poprzysięgła zemstę na wszystkich demonach. Chico zrobiła przysługę i nadała mu tę okropną nieśmiertelność by wiedzieć ile by poświęcił dla Annabel. I obiecała ją wskrzesić za 300 lat.
HISTORIA: "Urodzony zostałem w ogniu piekielnym i to jego panem jestem". Wychowywał go rzecz jasna Agramon. Nauczył zabijać z zimną krwią. Gdy Chico podrósł zakochał sie w Annabel Lee czyli córce bogini Sun. Spotykali sie potajemnie jednak ojciec ogiera o wszystkim sie domyślił. Zabił śliczną Annabel i zanim straciła oddech to wsadził ją do zamurowanego grobu nad morzem. Potem Chico popadł w depresję. Uciekł od tego wszystkiego. W lesie spotkał Antonia. Zapytał się go o parę rzeczy. Przede wszystkim o to czy owy jeleń nie zechciałby być jego towarzyszem. Stworzenie sie zgodziło i zaprowadziło naszego ogiera do KotH. W sam środek wojny z demonami.
KONTAKT: Komunia03
Subskrybuj:
Posty (Atom)

